Powolne postępowanie układowe Mikrokasy

opublikowano: 30-01-2022, 20:00

Restrukturyzacja firmy pożyczkowej jest przyspieszona tylko z nazwy. Dopiero po naszych pytaniach sąd wziął się do pracy, m.in. odbierając władzę zarządowi spółki

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie decyzje podjął w ostatnim czasie gdański sąd, prowadzący przyspieszone postępowanie układowe Mikrokasy?
  • dlaczego to postępowanie w żaden sposób nie zasługuje na miano “przyspieszonego”?
  • jak sąd tłumaczy swą opieszałość w restrukturyzacji Mikrokasy i co ona oznacza dla wierzycieli, którzy utopili w spółce pożyczkowej aż 118 mln zł?

Zgodnie z prawem przyspieszone postępowanie układowe (PPU) to typ restrukturyzacji, który powinien charakteryzować się szybkim tempem – spis wierzytelności i plan restrukturyzacyjny nadzorca powinien złożyć w sądzie w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Tymczasem PPU gdyńskiej Mikrokasy trwa 1,5 roku, a spisu i planu jak nie było, tak nie ma. Ostatnio coś jednak drgnęło. Tak się składa, że tuż po tym, jak sprawą zainteresował się „PB”.

Zarządca w miejsce zarządu

Mikrokasa chce oddać wierzycielom (głównie obligatariuszom) tylko 35 mln zł ze 118 mln zł, które jest im winna. W grudniu 2021 r. napisaliśmy, że Andrzej Brzeski i Janusz Bigus, szefowie i właściciele spółki, tłumaczą to pandemią koronawirusa i niekorzystnymi zmianami prawnymi, które drastycznie obniżyły rentowność biznesu pożyczkowego. Ujawniliśmy także, że prokuratura i obligatariusze widzą to zupełnie inaczej, podejrzewając spółkę o oszustwo.

Dokładnie w dniu publikacji artykułu „PB” gdański sąd, prowadzący restrukturyzację Mikrokasy, uchylił zarząd własny spółki i odwołał nadzorcę sądowego Agnieszkę Wilk, a także ustanowił zarządcę firmy. Został nim Sławomir Bohdziewicz, który już zdecydował, że w związku z kontrowersjami wokół wartości portfela wierzytelności Mikrokasy konieczna jest jego ponowna wycena.

Chce wrócić za stery:
Chce wrócić za stery:
Andrzej Brzeski, prezes Mikrokasy, nie zgadza się z decyzją o odebraniu władzy nad spółką zarządowi oraz przekazaniu jej w ręce niezależnego zarządcy. To dlatego złożył już zażalenie na postanowienie sądu w tej sprawie
PAP/Jacek Turczyk

Przekazanie władzy w gdyńskiej firmie pożyczkowej niezależnemu zarządcy to spełnienie żądań pełnomocników wierzycieli spółki, którzy wysuwali liczne zarzuty dotyczące działań Andrzeja Brzeskiego i Janusza Bigusa, zarówno podejmowanych przed otwarciem restrukturyzacji, jak i w trakcie. Sąd nie podzielił natomiast zastrzeżeń, kierowanych pod adresem Jakuba Kinala, kuratora dla obligatariuszy Mikrokasy – tego samego dnia, gdy ustanowił zarządcę, stwierdził brak podstaw do zmiany.

Opieszałość? Wina TSUE i UOKiK

W połowie stycznia 2022 r. gdański sąd podjął jeszcze jedną decyzję – powołał brakującego członka rady wierzycieli, co umożliwia Sławomirowi Bohdziewiczowi zwołanie pierwszego posiedzenia tego gremium. Mimo zwiększonej w ostatnich tygodniach aktywności sądu do zakończenia „przyspieszonej” restrukturyzacji Mikrokasy wciąż jest daleko. Dopiero po uzyskaniu ponownej wyceny portfela pożyczkowego spółki zarządca będzie mógł przygotować ostateczny spis wierzytelności i plan restrukturyzacji, a sąd, na tej podstawie, zarządzić głosowanie nad układem Mikrokasy.

Tę czasochłonność postępowania jeszcze przed grudniowym artykułem „PB” rzecznik gdańskiego sądu i nadzorca Agnieszka Wilk tłumaczyli „stopniem skomplikowania sprawy”, dużym obciążeniem sądu oraz tym, że dopiero w trakcie restrukturyzacji do listy wierzycieli Mikrokasy trzeba było dopisać ponad 3,8 tys. jej klientów, którym należy się zwrot części opłaty przygotowawczej w związku z wcześniejszą spłatą pożyczek (to efekt wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i związanej z nim decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów).

Obligatariusze na lodzie:

Zadłużenie Mikrokasy sięga 118 mln zł, z czego 81 mln zł to długi z obligacji, wyemitowanych w latach 2017-19. Papiery zabezpieczone były na portfelu pożyczkowym spółki, który jeszcze w 2019 r. wyceniany był na 85,8 mln zł. Tymczasem jego wycena z września 2020 r. opiewa na… 24,5 mln zł. W konsekwencji Mikrokasa większości obligatariuszy proponuje spłatę zaledwie 25 proc. wierzytelności, i to w ciągu pięciu lat.

Wierzyciele twierdzą, że zostali wprowadzeni w błąd, bo wyceny pod emisje obligacji były nierzetelne – oparto je na wartości nominalnej pożyczek, bez uwzględnienia szkodowości portfela oraz kosztów jego windykacji i obsługi. Poszkodowani zarzucają też władzom Mikrokasy niegospodarność i działanie na ich szkodę już w trakcie restrukturyzacji – m.in. poprzez zawieranie transakcji z podmiotami powiązanymi.

Andrzej Brzeski i Janusz Bigus odpowiadają, że wyceny były prawidłowe, a obligatariusze przy obejmowaniu papierów ich nie kwestionowali. Zapewniają też, że wydatki na usługi księgowe i IT, które trafiają do innych spółek, kontrolowanych przez szefów Mikrokasy, są rynkowe, a nawet „niższe niż stawki rynkowe”. Te i inne kwestie wyjaśnia Prokuratura Regionalna w Gdańsku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane