Powraca koncepcja funduszu turystycznego

opublikowano: 09-02-2016, 22:00

Ministerstwo Sportu i Turystyki kończy projekt ustawy, która wprowadzi drugi filar ubezpieczeń. Powód? Obawia się bankructw.

Egipt, Tunezja i Turcja zniknęły z turystycznej mapy świata, a nasilający się terroryzm dodatkowo utrudnia życie biurom podróży. Rośnie ryzyko ich niewypłacalności w sezonie turystycznym 2015/16 — tak Ministerstwo Sportu i Turystyki (MSiT) tłumaczy konieczność pilnego wprowadzenia drugiego filaru zabezpieczeń finansowych. Na wniosek resortu projekt zmian ustawy o usługach turystycznych przewidujący powstanie funduszu już został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu.

— Projekt jest obecnie doprecyzowywany w MSiT we współpracy z Ministerstwem Finansów i Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym. Ostateczne rozwiązania legislacyjne nie są jeszcze upublicznione. Zostaną zaprezentowane, gdy projekt zostanie przekazany do konsultacji publicznych — mówi Ziemowit Ryś z MSiT.

Pomysł funduszu turystycznego nie jest nowy. W 2014 r. projekt ustawy po dwóch latach prac był gotowy, ale zablokowała go kancelaria premiera.Powodem mogły być pieniądze: fundusz potrzebował na start pożyczki od państwa, a potem miał być finansowany przez przedsiębiorców. Tym razem resort planuje, by — zamiast powoływać nową instytucję — fundusz był prowadzony w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, co „wyeliminuje dodatkowe koszty”.

— Dzisiejszy system z pewnością jest niewystarczający. Nie można jednak podwyższyć gwarancji z obecnych 12 proc. do 20 proc., bo byłyby zbyt wysokie. Dlatego konieczne jest uzupełnienie równoległym systemem — właśnie funduszemturystycznym. Ten rok rozwija się niekorzystnie dla branży turystycznej i bardzo dobrze, że ministerstwo nie zwleka. Diabeł tkwi w szczegółach, czyli zapisach projektu, które dopiero poznamy — komentuje Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, od wycieczki autokarowej trzeba było zapłacić 10 zł, a od lotniczej — 15 zł.

Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki, uważa, że te kwoty były nieco zawyżone i mogą teraz być mniejsze. Twierdzi, że klienci są dziś lepiej chronieni niż w feralnym 2012 r., gdy zbankrutowało 15 biur i zabrakło 7,5 mln zł na ściągnięcie turystów z zagranicy oraz 5 mln zł na zwrot zaliczek wpłaconych przez osoby, które nie zdążyły wyjechać na wakacje przed plajtami spółek.

— Nowe wyższe gwarancje działają w pełni od 2014 r. Przedsiębiorcy są zobowiązani do ich podwyższania w ciągu roku, jeśli przychody rosną powyżej założeń, a urzędy marszałkowskie kontrolują, czy tak się dzieje. Zabezpieczenie wzrosło. Dzięki funduszowi klienci mogliby liczyć na szybszy zwrot zaliczek i być może dokończenie wakacji mimo bankructwa biura — mówi Paweł Niewiadomski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu