Powrót do centralizacji

Dostarczanie towarów bezpośrednio od producenta na sklepową półkę jest drogie i kłopotliwe. Ale klienci właśnie tego chcą. I są gotowi za to płacić.

Operatorzy logistyczni, którzy się specjalizują w obsłudze i dostawach świeżych produktów, podkreślają, że jedynie centralizacja dystrybucji pozwala uzyskać pełne korzyści. Konsultanci nie są jednak tego tacy pewni.

Za i przeciw

— Centralne zarządzenie umożliwia kontrolę nad jakością i osiąganie najwyższych wskaźników jakościowych. Operując w magazynie centralnym, możemy optymalizować wszystkie procesy, począwszy od wykonywanych w magazynie, a skończywszy na transporcie. Wiąże się z tym oczywiście optymalizacja kosztowa — twierdzi Robert Błędek, kierownik magazynu Fresh w FM Logistic Polska.

W modelu opartym na magazynie centralnym operator może planować efektywnie pracę zespołu (ograniczając do minimum liczbę pracowników) i optymalizować transporty, redukując ich liczbę, co korzystnie wpływa na środowisko naturalne.

— Przykładowo: infrastruktura transportowa FM Logistic pozwala zaplanować równomierne dostawy do wielu odbiorców jednocześnie i, co niezwykle istotne, konsolidację, czyli łączenie kilku grup towarów wymagających różnych zakresów temperatur — tłumaczy Robert Błędek.

Poza tym w centralnym zarządzaniu dostawy są zawsze w czasie wymaganym przez klientów. I jeszcze jeden ważny argument: w magazynie centralnym można szybciej i elastyczniej wymieniać towar zgodnie z wymaganiami klienta. Jeśli zaś chodzi o decentralizację (dostawy od producenta bezpośrednio do sklepów sieci), to według Roberta Błędka jest to model bez przyszłości. — Wszystkie zalety centralizacji są jednocześnie wadami przeciwnego modelu biznesowego. Mało efektywne procesy, zbyt wielu ludzi, ogromna liczba tras i samochodów w transporcie, brak pełnej kontroli nad jakością i terminowością dostaw. Nie mówiąc już o kosztach — wylicza Robert Błędek.

Fascynacja decentralizacją

Nieco inaczej ocenia to Marcin Turski, dyrektor ds. sprzedaży i obsługi klienta w firmie Fresh Logistics.

— Centralizacja i decentralizacja magazynów dla dystrybucji produktów świeżych mogą być pożądane. Często decyduje o tym rozkład punktów dostaw i lokalizacja zakładów produkcyjnych. Pierwszy czynnik szybko się zmienia — otwarcie nowego magazynu dystrybucyjnego dużej sieci handlowej może sprawić, że tzw. punkt grawitacji, czyli optymalne miejsce do prowadzenia dystrybucji, znajdzie się gdzie indziej. Podobny wpływ ma np. pozyskanie kontraktu międzynarodowego na dużą ilość towaru dostarczanego do jakiejś części Europy — mówi Marcin Turski. Także według Tomasza Sączka, partnera w spółce doradczej Graphene Partners , to, czy centralizować lub decentralizować dystrybucję, nie jest oczywiste.

— Operatorzy logistyczni będą podkreślali zalety centralizacji, bo to jest w ich interesie. Ale żyjemy w czasach, gdy to ostateczny klient dyktuje warunki działania — przypomina Tomasz Sączek. Dbanie o jakość może spowodować, że koszty zejdą na drugi plan. Klient wymaga obsługi na najwyższym poziomie i coraz częściej jest skłonny za to więcej zapłacić.

— Żyjemy w czasach fascynacji żywnością ekologiczną nieprzetworzoną lub przetwarzaną w naszej obecności. Wiele osób lubi zakupy świeżego, pachnącego pieczywa w supermarkecie lub dyskoncie na rogu ulicy. Utrzymanie świeżości wymaga skrócenia łańcucha dostaw, a to nie zawsze wpisuje się w proces centralizacji — podkreśla Tomasz Sączek. Oczywiście decentralizacja kosztuje, ale jeśli klient chce za to zapłacić? Przecież to właśnie klienci będą wpływali na strategiczne decyzje zarządów sieci handlowych.

— Kilka lat temu modna była centralizacja, która gwarantowała optymalny koszt i kontrolę jakości. Dziś rozmawiamy o skróceniu łańcuchów dostaw w imię jakości i większej satysfakcji klienta — świadomi wzrostu kosztów. Dostarczanie „żywej” wołowiny do marketu to nadal utopia, ale kto nie chciałby mieć 100 proc. pewności, że kupowany świeży towar jest naprawdę świeży, bo dosłownie przed chwilą został wyprodukowany i dostarczony do sklepowego wózka — komentuje Tomasz Sączek.

Dostosuj się. Utrzymanie świeżości wymaga skrócenia łańcucha dostaw, a to nie zawsze wpisuje się w proces centralizacji — mówi Tomasz Sączek, partner w spółce doradczej Graphene Partners.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN BOŁTRYK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Powrót do centralizacji