Wrocławski port czekają radykalne zmiany. Już wkrótce mają powstać nowe terminale, a liczba pasażerów wzrosnąć dwukrotnie.
Wrocławski Port Lotniczy już wkrótce nie poradzi sobie z rosnącą liczbą pasażerów. Rozwiązanie jest tylko jedno — szybka rozbudowa. Dostosowanie lotniska nie będzie jednak polegało na poprawie już istniejącej infrastruktury.
— Planowana jest nie tyle modernizacja portu, ile budowa nowych terminali — zapowiada Zbigniew Sałek, od kilku dni wiceprezes lotniska we Wrocławiu, odpowiedzialny za planowanie i rozwój.
Na razie powstają projekty. Kolejny etap to kosztorysy oraz prze-targi.
— Za wcześnie jeszcze na rozmowy o kosztach — mówi Zbigniew Sałek.
Miasto pomoże
W inwestycji, oprócz samego portu, dużo do powiedzenia będzie miało miasto, które jest jego udziałowcem.
— Wiemy, jak istotne jest posiadanie dobrego lotniska i sieci połączeń. Szczególnie dla zagranicznych firm, dla których jest to często jeden z ważniejszych warunków inwestowania w okolicy — podkreśla Marcin Garncarz, rzecznik Urzędu Miasta we Wrocławiu.
Trwa ustalanie zasad współużytkowania infrastruktury, na której bazuje lotnisko, z Agencją Mienia Wojskowego. Jeżeli wojskowych gruntów nie wystarczy, miasto będzie musiało dołożyć swoich.
Nowe linie i kierunki
Pasażerów na wrocławskim lotnisku rzeczywiście jest coraz więcej. Niebawem ruch wzrośnie — przynajmniej takie nadzieje władze miasta i lotniska wiążą z Ryan- airem, który już za kilka tygodni uruchomi rejsy.
— Wszystko wskazuje na to, że w ciągu 2-3 lat ruch pasażerski podwoi się i osiągnie około 800 tys. — zapowiada Zbigniew Sałek.
Wrocławskie lotnisko zabiega o kolejne połączenia, negocjuje także z PLL LOT.
— Rozmawiamy o uruchomieniu połączeń z Wrocławia do Niemiec — mówi wiceprezes dolnośląskiego lotniska.
Jeśli współpraca nie dojdzie do skutku, lotnisko zwróci się z propozycją obsługi tych kierunków do jednego z tanich przewoźników.