Anna Szczygielska, akcjonariuszka radomskich Zakładów Automatyki Kombud, oraz Mariusz Maciejewski i Sławomir Jasiński, właściciele Rail-Mil Group, postanowili połączyć siły.
- Otrzymaliśmy zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na połączenie. Zakładamy, że finalizacja transakcji nastąpi do końca roku, choć oczywiście wiele zależy od wejścia w życie prawa holdingowego – mówi Anna Szczygielska.
Dzięki połączeniu powstanie holding o przychodach przekraczających 500 mln zł rocznie. W grupie będzie pracować ponad 500 osób. Holding nie ma jeszcze nazwy. Przedstawiciele grupy szukają takiej, którą będzie można posługiwać się w Polsce i za granicą, nie naruszając praw intelektualnych innych podmiotów. Prezesem holdingu będzie Kazimierz Frąk, wieloletni szef Kombudu. Akcjonariuszka radomskiej grupy i właściciele Rail-Mil obejmą po 50 proc. akcji w holdingu.
Ekspansja w kraju i za granicą
Szacują, że w Polsce wartość rynku sterowania ruchem kolejowym sięga 3 mld zł. Holding będzie aktywnie walczył o kontrakty z tej puli.
- Czekamy na decyzję o odblokowaniu funduszy unijnych i mamy nadzieję na jak najszybsze rozstrzygnięcie przetargów – zapowiada Anna Szczygielska.
Sławomir Jasiński podkreśla, że dzięki połączeniu grupa będzie niemal samowystarczalna i bardziej odporna na zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw. Niemal wszystkie elementy systemu, elektroniki przemysłowej itp. będzie wykonywać samodzielnie. Anna Szczygielska dodaje, że dotychczas wahania cen i dostępności podzespołów były dużym problemem. Zdarzało się, że kontrahenci proponowali termin dostaw datowany na 2026 r. albo wyłączali z zamówienia niektóre elementy, ponieważ zostały one przeznaczone na potrzeby obronności USA. W takiej sytuacji prawo pozwalało kontrahentowi obciąć dostawy.
Fuzja zwiększy możliwości ekspansji holdingu.
- Połączenie potencjału badawczo-rozwojowego i finansowego pozwoli rozwijać działalność na rynku polskim i w eksporcie – zapewnia Anna Szczygielska.
Sławomir Jasiński informuje, że obszarem ekspansji będą kraje Europy Środkowo-Wschodniej. W przyszłości grupa może pojawić się na rynku ukraińskim. Urządzenia Kombudu już działają na szerokim torze LHS, po którym transportowane są towary z i na Ukrainę.

Portfel produktów będzie znacznie grubszy
Menedżerowie holdingu zapewniają, że są też otwarci na rozwój grupy, np. przez akwizycje. Zamierzają również rozszerzyć portfel produktów. Do tej pory Kombud był znany głównie z systemów dla kolei, np. Lokalnego Centrum Sterowania w Szczytnie, które zarządza najdłuższym, 165-kilometrowym odcinkiem sieci. Rail-Mil natomiast dostarczył urządzenia pozwalające sterować ruchem warszawskiego metra. Jego systemy przekazują także informacje pasażerom warszawskiej kolejki. Opracował też system rmCBTC, pozwalający na autonomiczny ruch pojazdów aglomeracyjnych, np. metra.
Przedstawiciele budowanego holdingu zapewniają, że będzie on miał pełną ofertę ETCS, czyli europejskiego systemu sterowania. Dotychczas ten rynek był kontrolowany przede wszystkich przez duże międzynarodowe koncerny, takie np. jak Alstom czy Siemens, ale Polacy chcą budować własne kompetencje. Są już na etapie certyfikacji ETCS poziomu I. Dzięki współpracy z baskijską grupą CAF, właścicielem Solarisa, zbudowali też centrum szkoleniowe, co pomoże wejść na rynek ETCS poziomu II. Sławomir Jasiński zapewnia, że mimo współpracy z CAF grupa nie zamyka się też na kooperację z innymi partnerami z branży.
Planując rozwój w obszarze ETCS, holding przygotowuje się np. do produkcji balis, czyli urządzeń montowanych na liniach kolejowych, służących do transmisji danych do systemu.
- Zakładamy, że będziemy produkować 17 tys. balis rocznie na jednej linii, podczas jednej zmiany – mówi Sławomir Jasiński.
Potrzeby tylko krajowego rynku szacuje na kilkaset tysięcy.

Grupa zainwestowała też w zakup psa-robota, który może być używany do sprawdzania, czy balisy zamontowane na torach poprawnie funkcjonują. Mariusz Maciejewski informuje, że sprawdzenie jednej balisy trwa około trzech minut. Pierwotnie przedstawiciele firmy brali pod uwagę stosowanie w tym celu dronów, doszli jednak do wniosku, że psy-roboty sprawdzą się lepiej, potrafią chodzić po nasypach i są mniej narażone na różnego rodzaju wypadki, które się mogą przydarzyć na sieci.
