POWT-OPIS2-Prezydent chce, by Belka został premierem (Depesza zbierająca w całość informacje na temat kandydatury na nowego premiera,
uzupełniona o dalsze informacje) WARSZAWA (Reuters) - Prezydent Aleksander Kwaśniewski potwierdził, że były minister
finansów Marek Belka jest jego kandydatem na stanowisko premiera. Ostrzegł, że jeśli
zaproponowany po ustąpieniu Leszka Millera rząd nie powstanie, wcześniejsze wybory odbędą
się w sierpniu tego roku. 52-letni Belka, profesor ekonomii, jest dobrze oceniany przez rynki finansowe. W
poniedziałek ten były minister finansów ukoił nerwy inwestorów oświadczając, że jest
zwolennikiem realizacji programu cięć autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera i
chciałby, by pozostał on w rządzie. W podobnym tonie wypowiedział się prezydent. "Plan Hausnera? Nie mam żadnych wątpliwości, że jeśli chodzi o rząd Leszka Millera,
jak i przyszły rząd, to program trzeba przeprowadzić" - powiedział Aleksander
Kwaśniewski na poniedziałkowej konferencji prasowej. "Dziś moim kandydatem jest Marek Belka i wokół tej osoby prowadzę rozmowy" -
stwierdził prezydent. Powołanie nowego rządu w miejsce ustępującego 2 maja gabinetu Millera będzie jednak
niełatwym zadaniem dla osłabionego Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), który liczy dziś
w 460-osobowym Sejmie około 170 deputowanych. Aby powołać rząd na zasadzie konstruktywnego votum nieufności potrzeba 231 posłów.
Jeśli powoływany będzie on na wniosek prezydenta, potrzeba zwykłej większości obecnych w
Sejmie podczas głosowania posłów. Niedawny partner koalicyjny Sojuszu - Polskie
Stronnictwo Ludowe oświadczył właśnie, że kandydatura Belki jest niemożliwa do przyjęcia. PSL i inni politycy opozycyjni domagają się od rządu rezygnacji, a przynajmniej
rozwodnienia planu Hausnera. Ale na to Belka nie zamierza przystać. A prezydent ostrzegł,
że jeśli zaproponowany po ustąpieniu Millera nowy rząd nie zostanie powołany, wybory
parlamentarne odbędą się w sierpniu tego roku, a nie w roku 2005. Wybory w sierpniu oznaczałyby, że PSL, który ma pięcioprocentowe poparcie społeczne
ponosi duże ryzyko, że nie wejdzie do parlamentu. Wizja wcześniejszych wyborów
mobilizująco działa na posłów niezrzeszonych, wśród których SLD będzie szukał poparcia
dla nowego rządu. "Zmobilizowaliśmy już dla poparcia nowego rządu 228 posłów" - powiedział Reuterowi
jeden z wysokich rangą posłów Sojuszu. ((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700; RM: [email protected]))