Pożegnaliśmy recesję na rynku pracy

JKW
21-05-2010, 11:34

Kryzys pozbawił pracy co 55. pracownika. To niewiele, bo większość pracodawców rozłożyło nad nimi parasol.

W warszawskim pośredniaku
Zobacz więcej

W warszawskim pośredniaku

Firmy przestały ciąć miejsca pracy. Jak podał wczoraj GUS, w kwietniu roczna dynamika zatrudnienia wreszcie wyskoczyła z ujemnych poziomów. W sektorze przedsiębiorstw pracowało 5,31 mln osób — tyle samo co w tym samym miesiącu ubiegłego roku.

— Sytuacja na rynku pracy się uspokoiła. W najbliższych miesiącach zobaczymy stabilizację zatrudnienia, a nawet lekką poprawę. Koniec roku może przynieść już nawet dość wyraźny przyrost miejsc pracy — twierdzi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Choć światowy kryzys dość wyraźne piętno odcisnął na polskim rynku pracy, to i tak sytuacja jest lepsza, niż większość ekonomistów zapowiadało półtora roku temu. Od wybuchu kryzysu — upadku banku Lehman Brothers — liczba miejsc pracy w polskim sektorze przedsiębiorstw skurczyła się o 98 tys. czyli o 1,8 proc. Statystycznie pracę stracił więc tylko jeden z 55 pracowników (w tym sporo z nich przeszło na emerytury).

— Nasz rynek pracy został bardzo łagodnie potraktowany przez kryzys. Spadek zatrudnienia o 1,8 proc. to nie tragedia. Stabilny rynek pracy wspierał popyt konsumpcyjny, a więc podnosił wzrost gospodarczy i był jednym z czynników odpowiedzialnych za efekt zielonej wyspy — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Ten wyjątkowy spokój polskich pracowników to przede wszystkim skutek dalekosiężnej polityki przedsiębiorców.

— Okazało się, że pracodawcy bardzo niechętnie zwalniają pracowników. Starali się utrzymać "przedkryzysowy" stan zatrudnienia, bo wiedzieli, że kryzys prędzej czy później się skończy i trzeba będzie znowu szukać specjalistów — tłumaczy Piotr Kalisz.

A w latach 2007-08 właśnie problem z rekrutacją pracowników był wskazywany jako jedna z najważniejszych barier w rozwoju firmy.

— Część pracodawców popełniło błąd, myśląc, że zyskali przewagę nad pracownikami i nie muszą troszczyć się o ich zdanie. Za takie myślenie po kryzysie trzeba będzie zapłacić — uważa Krzysztof Kwiecień, dyrektor personalny Deloitte.

Jego zdaniem, brutalna redukcja zatrudnienia niszczy reputację firmy jako pracodawcy zarówno wśród pracowników firmy, jak i potencjalnych kandydatów do pracy. Dlatego przedsiębiorcy postępujący w ten sposób mogą spotkać się niedługo z tzw. tsunami życiorysów.

— Kiedy koniunktura zacznie się poprawiać, na rynek mogą masowo wypływać CV pracowników takich firm. Rozglądać się za inną posadą mogą nawet ci pracownicy, którzy przed kryzysem dobrze oceniali swojego pracodawcę i nie myśleli o zmianie pracy — mówi Krzysztof Kwiecień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Pożegnaliśmy recesję na rynku pracy