Pozycja długa na prosecco

opublikowano: 17-06-2019, 22:00

Nastroje szampańskie i niedźwiedzie wyglądały na terminy przeciwstawne — do czasu, aż same szampany zaczęły tracić udziały.

Trunek zasłużony w czasie hossy i zwyczajnie potrzebny w bessie niepostrzeżenie zmienia etykietę, dlatego że udział szampanów w rynku win musujących zaczyna się kurczyć na korzyść mniej kosztownych odpowiedników. O ile w obiegu kolekcjonerskim samo nazwanie prosecco czy cavy odpowiednikiemkruga uchodziłoby najpewniej za bluźnierstwo, branżowe raporty wydają się nieskrępowane: kurs nierocznikowego szampana spada, choć pozycja prestige cuvée wyraźnie się umacnia.

Drobiazgowego raportu o ubiegłorocznej sprzedaży szampana raczej specjalnie nie nagłaśniano — opublikowane w kwietniu podsumowanie CIVC, instytucji skupiającej rynkowych graczy, dobitnie przekreśliło sporo życzeniowych prognoz o roku rekordów. Sama wartość sprzedaży ani dramatycznie nie spadła, ani ostro nie wzrosła, bo 4,9 mld EUR to zaledwie 0,3 proc. więcej niż w poprzednimroku, jednak dla kompletnej analizy warto dodać, że w 2018 r. butelek kupiono 301,9 mln, a to o 1,8 proc. mniej, niż zanotowano rok wcześniej.

Jak podaje Wine-Searcher, przy historycznie ogromnej wartości wolumen jest najskromniejszy od roku 2009, w którym apetyt na podobne zakupy skutecznie odbierał finansowy kryzys.

Jaka jest więc tendencja w samej Francji, gdzie ze sklepowych półek zdjęto aż 6,5 mln butelek mniej niż w 2017 r.? Zmianę nastawienia wyraźnie pokazują statystyki sprzedaży w marketach, w których butelki wyceniane poniżej 12 EUR zmniejszyły w ciągu czterech lat udział z 13 do 9 proc., podczas gdy te za ponad 20 EUR zajmują już nie 39 proc., tylko 51 proc. rynku. Jeśli do tego obrazu miałby dołączyć jeszcze rzut na inny rynek, dobrze spojrzeć na dane z Wielkiej Brytanii, która niezmiennie przoduje jako importer największej ilości szampana i, przy okazji, naczelny obiekt wygodnych plotek.

Spadek brytyjskiej sprzedaży trunku o 3,6 proc. bez najmniejszych wahań można byłoby zrzucić na odwlekany brexit, jednak argument zbije raport Wine and Spirits Trade Association — wyspiarska sprzedaż win musujących była w 2018 r. rekordowa i wzrosła o 11 mln butelek, przy czym ponad 70 proc. tych etykiet opisanych było nie po francusku, tylko po włosku. Na pytanie, czy pęczniejący udział prosecco oznacza ponury kryzys na rynku szampana, nie da się przy tym odpowiedzieć twierdząco, dlatego że stała wartość i topniejąca ilość jego sprzedaży nasuwa raczej wniosek, że ogólny gust w pewnym sensie szlachetnieje.

Jak podaje Wine-Searcher, spadek popytu dotyczy przede wszystkim szampanów nierocznikowych, podczas gdy najznakomitsze cuvée od 2009 do 2018 r. miały zwiększyć rynkowy udział z 15 do 20 proc.

O ile w pierwszym przypadku mowa jednak o naczelnym produkcie regionu — jak również istotnym składniku rezerw domów szampańskich — drugi termin oznacza jakby sam deser: wyrób z delikatnego rozgniatania pierwszej porcji najlepszych zebranych gron.

W obliczu tych informacji statystyka sprzedaży prosecco nabiera więc wymiaru bliższego realiom — pozycja długa jest do zajęcia być może na całe lato, ale na tarasie, bo w kontekście portfela aktywów musujące wina nazwane po francusku raczej nie mają na aukcjach poważnych odpowiedników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu