Pożytki z teorii gier

Rozmawiał: Marcel Zatoński
opublikowano: 19-10-2015, 22:00

MINIWYWIAD Z PIOTREM MUSZYŃSKIM, WICEPREZESEM DS. OPERACYJNYCH W ORANGE POLSKA

Częstotliwości są drogie, ale w aukcji stąpaliśmy po ziemi i jesteśmy przygotowani, by za nie zapłacić — mówi Piotr Muszyński, wiceprezes ds. operacyjnych w Orange Polska.

Operatorzy zaczynali licytację częstotliwości od poziomu 1,6 mld zł za wszystkie bloki, a po ośmiu miesiącach licytacji skończyli na ponad 9,2 mld zł. Czy to nie za dużo? Piotr Muszyński, wiceprezes ds. operacyjnych w Orange Polska: Przede wszystkim cieszymy się z wyników aukcji, bo po to w niej wystartowaliśmy, aby zdobyć częstotliwości, i to się udało. Gdy ponad dwa lata temu ówczesny minister cyfryzacji Michał Boni mówił, że oczekuje wpływów z aukcji na poziomie około 2,5 mld zł, uważałem to za zbyt wiele. Tymczasem operatorzy wpłacą do budżetu prawie cztery razy więcej. Czy to dużo? Tak, jest drogo, ale licytowaliśmy odpowiedzialnie i racjonalnie, a więc w ramach naszych możliwości oraz business case. Dla nas najważniejszy był cel by — przy dynamicznie rosnącej konsumpcji danych — mieć częstotliwości pozwalające najlepiej obsłużyć klientów. Zdobyliśmy tyle pasma, ile chcieliśmy, tzn. 2 razy 5 MHz w paśmie 800 MHz i 3 razy 5 MHz w paśmie 2600 MHz. Nie odpalamy jednak szampanów i koncentrujemy się na planowaniu inwestycji, które wynikają ze zobowiązań aukcyjnych. Klienci na nie czekają.

Skąd Orange weźmie pieniądze, by zapłacić za częstotliwości? Czy nie ucierpi na tym dywidenda?

Proces jeszcze trwa i muszą zostać wydane decyzje rezerwacyjne, a dopiero potem firmy będą wpłacać pieniądze do budżetu. Orange Polska jest stabilną i przygotowaną finansowo firmą, by zapłacić za wylicytowane częstotliwości. Licytując, stąpaliśmy po ziemi, mieliśmy górne limity oraz ewentualny plan B. Jeśli chodzi o dywidendę, to wypowiemy się na ten temat we właściwym momencie.

Jeszcze przed rozpoczęciem aukcji część operatorów sugerowała, że najlepiej byłoby stworzyć wspólną sieć na wszystkich blokach. Orange wtedy nie palił się do tego pomysłu. Czy teraz taki projekt ma szansę realizacji?

Pojawił się taki pomysł, ale brakowało propozycji istotnych rozwiązań, jak go zrealizować. Dlatego nie chcieliśmy się włączać w dyskusje o wspólnej sieci, gdy nie wiadomo było, kto i jakie zdobędzie częstotliwości. Jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi operatorami, jeśli będzie to biznesowo racjonalne i pozwoli dostarczać klientom możliwie najlepsze usługi.

Kiedy Orange może zacząć dostarczać LTE na wylicytowanych częstotliwościach?

Najszybciej jak to będzie możliwe. Uważam, że w terminie od 3 do 6 miesięcy od przydzielenia rezerwacji będziemy gotowi. Przygotowaliśmy się do tego już wcześniej, występując o pozwolenia i decyzje środowiskowe w przypadku kilkuset stacji.

Aukcję udało się zakończyć, bo minister Andrzej Halicki zdecydował się na nowelizację rozporządzenia i w końcówce gry wprowadził nowe zasady, co krytykowali wszyscy operatorzy — oprócz Orange. Czy sądzi pan, że bez tego udałoby się zakończyć procedurę?

Przyjęliśmy zasadę, że nie komentowaliśmy przebiegu aukcji, nie włączaliśmy się w medialne i polityczne spory, tylko skupiliśmy się na ciężkiej pracy. Kiedy rozporządzenie zostało przedstawione — podobnie jak dla innych firm — było dla nas niespodziankąi wywoływało różne emocje, ale prezes Bruno Duthoit zachował zimną krew i schładzał nam głowy. Dlatego do końca byliśmy powściągliwi i skoncentrowani na licytacji. Czy bez rozporządzenia udałoby się zakończyć aukcję? Nie wiem, ale uważam, że rozporządzenie pomogło. Choć nadal chcę jednak wierzyć, że operatorzy zachowaliby się racjonalnie i nie licytowaliby w nieskończoność, nawet jeśli mogli to robić, niestety, bez konsekwencji. Ale teraz to już historia. My mieliśmy naprawdę przemyślaną strategię, doradzali nam m.in. eksperci z jednej z najlepszych firm na świecie, specjalizujący się w teorii gier i analizujący tysiące możliwych scenariuszy aukcyjnych. Z ostatecznego efektu jesteśmy zadowoleni. Ciężka praca i fair play się opłaciły. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu