PPE z ulgami

Katarzyna Ostrowska
18-03-2002, 00:00

Opinię publiczną zaprzątają ostatnio kwestie związane z reformą emerytalną. Po trzech latach od jej startu coraz szerzej informuje się o jej niedociągnięciach. Często informacje te wywołują niepokój wśród uczestników reformy. Tak było w przypadku wyliczeń dotyczących stóp zastąpienia z I i II filara.

Obecnie dyskusja dotyczy tzw. III filara, czyli pracowniczych programów emerytalnych. Rząd planuje bowiem wprowadzenie ulg w podatku dochodowym w PPE oraz zwolnienie tej formy oszczędzania długookresowego z 20- -proc. podatku od zysków kapitałowych, tzw. podatku Belki. Nic nie zostało jeszcze przesądzone. PPE ma już zresztą pewną korzyść podatkową, bowiem nie podlegają opodatkowaniu świadczenia, lecz jedynie składka. W takiej sytuacji korzystne wydaje się wyłącznie zwolnienie zysków z tzw. podatku Belki.

Faktem jest, że wprowadzenie ulg jest kosztowne dla budżetu, a tym samym przede wszystkim dla podatników. Według szacunków, wprowadzenie ulgi to koszt dla budżetu rzędu 450 mln zł rocznie. Miałyby one jednak obowiązywać najwcześniej od 2003 r. Zapewne ich wprowadzenie spowodowałoby napływ nowych środków na rynek kapitałowy, co w połączeniu z napływającymi nowymi środkami do OFE na pewno wywołałoby bąbel spekulacyjny na giełdzie. Istnieje jednak szansa, że taka świadomość pozwoli zachęcić pracujących do oszczędzania. Według resortu pracy, możliwe, że 25 proc. ubezpieczonych skorzystałoby wówczas z PPE. Problem jednak w tym, że tworzenie PPE zależy od pracodawcy, bo to on opłaca składkę podstawową, a nie pracownik. W sytuacji zaś, gdy gospodarka przeżywa stagnację, pracodawcy głowią się raczej nad tym, czy zwalniać czy nie, a nie nad zatrzymywaniem pracowników w firmie poprzez PPE.

Przedstawiciele rynku nie wierzą, że wprowadzenie ulg ożywi PPE. Nie uda się to bowiem w obecnym kształcie programów. Jedno zaś jest pewne — nic sensownego nie uda się zrobić w społeczeństwie, które ma tak niską świadomość potrzeby oszczędzania na starość, któremu brakuje podstawowej wiedzy o tym, że tylko przez dodatkowe, dobrowolne oszczędności (ustawowe czy pozaustawowe) emerytura może być wyższa. Kampania informacyjno-edukacyjna jest więc niezbędna. Jej los zależy od urzędów i instytucji odpowiedziałnych za reformę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Ostrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu