Perypetii Modlina ciąg dalszy. Na ubiegłotygodniowym nadzwyczajnym walnym lotniska Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (PPL), trzeci co do liczby udziałów wspólnik, nie zgodziło się na realizację umowy wsparcia. To dokument, zgodnie z którym województwo mazowieckie, obecnie największy udziałowiec, podnosi kapitał portu, w sytuacji, gdy ten nie ma pieniędzy na spłatę rat. Z tej pomocy Port Lotniczy Modlin korzysta od 2018 r. Spółka tłumaczy, że od 2016 r. PPL blokuje jej rozwój, więc wciąż nie zarabia. W tym roku COVID-19 pozbawił wszystkie porty szansy na zarobek.

Dotychczas Modlin otrzymał w ramach umowy wsparcia 24 mln zł, a udziały Mazowsza urosły z 31,41 proc. do 35,2 proc., podczas gdy PPL spadły z 29,94 proc. do 28,28 proc. Tym razem chodzi o uchwałę, w ramach której do 15 stycznia 2021 r. na konto lotniska ma wpłynąć 6,57 mln zł.
Za a nawet przeciw
PPL jest za umową wsparcia, ale pod pewnymi warunkami.
- Deklarujemy intencję wyrażenia zgody na zawarcie przez spółkę umów wynikających z wprowadzonych krajowych, europejskich i innych programów pomocowych, o ile łącznie zostaną spełnione dwa warunki. Uzyskane fundusze nie mogą stanowić niedozwolonej pomocy publicznej oraz nie będą, w razie potrzeby, objęte zabezpieczeniem udzielonym przez PPL – mówi Piotr Rudzki, rzecznik prasowy PPL.
Twierdzi, że pomoc udzielona spółce przez województwo mazowieckie na podstawie umowy wsparcia z 10 stycznia 2012 r. nie została notyfikowana, więc jest nielegalna.
Uwagi o konieczności notyfikacji pomocy PPL wysuwał już wcześniej. Dlatego wątpliwości zaczął mieć też Bank Pekao, w którym Modlin stara się o 50 mln zł kredytu. Zgodę na niego udziałowcy wyrazili w sierpniu, gdy spółka stanęła na krawędzi bankructwa.
Oczywista oczywistość
- Nie ma potrzeby pytania kogokolwiek o cokolwiek. Spółka otrzymała wszystkie wymagane zgody prawne. PPL na pewno nie troszczy się o dobro spółki, tylko otwiera kolejny front, aby mieć argumenty do blokowania naszego rozwoju, a wręcz doprowadzenia do upadłości – ripostuje Marcin Danił, wiceprezes lotniska Modlin.
Mimo to pod koniec października Modlin zwrócił się do Jaspers, unijnej instytucji, która odpowiada za przyznanie w 2008 r. funduszy na budowę portu (łącznie kosztował 157 mln zł), o opinię na temat legalności pomocy publicznej. W ubiegłym tygodniu otrzymał odpowiedź, z której wynika, że już w 2014 r. stwierdzono zgodność jej przyznania oraz statutu spółki (czyli także umowy wsparcia) z zasadami UE.
Umowa wsparcia i kredyt są kluczowe dla dalszego funkcjonowania podwarszawskiego portu. W 8-letnim modelu finansowym spółka założyła coroczne korzystanie z dokapitalizowania od samorządu, łącznie ma to być 100 mln zł (tyle zostało do spłaty razem z odsetkami).
- Te pieniądze mają pokryć m.in. 190 mln zł inwestycji i 70 mln zł wydatków na utrzymanie. Zysk netto pojawi się w 2024 r., będzie to 10 mln zł, a w 2029 r. – 22 mln zł – mówi Marcin Danił.
Poza umową wsparcia i kredytem z Pekao Modlin otrzyma 15 mln zł pożyczki z Mazowieckiego Regionalnego Funduszu Pożyczkowego i 7,6 mln zł z Ministerstwa Infrastruktury w ramach pomocy dla lotnisk.