Praca w teleinformatyce? Tylko dla orłów

opublikowano: 04-08-2015, 22:00

Firmy IT narzekają na braki kadrowe, ale nie obniżają wymagań wobec kandydatów.

Co może zahamować rozwój sektora nowych technologii w Polsce? Brak ludzi. Bartłomiej Rybak, dyrektor działu usług outsourcingowych w spółce Qumak, pokazuje badania, według których różnica między popytem a podażą wykwalifikowanych pracowników w jego branży zwiększa się co roku o około 20 tysięcy. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że cały rynek specjalistów IT w naszym kraju to niecałe 200 tys. osób.

— Programiści, architekci, inżynierowie infrastruktury, a także konsultanci systemów ERP i CRM to specjaliści, których najtrudniej znaleźć. Zdecydowanie łatwiej zatrudnić kierowników projektów, administratorów i testerów — mówi Bartłomiej Rybak.

Zaznacza, że niedobór najwyższej klasy ekspertów nie dotyczy jego firmy. Bo kadrowo wygrywa ona na tym, na czym wiele innych przedsiębiorstw ponosi klęskę. Duża rotacja w sektorze informatycznym pozwala walczyć o najlepszych fachowców. A i rosnące oczekiwania pracowników dotyczące rozwoju zawodowego działają na korzyść Qumaka.

— Nie wystarcza specjalistom dobrze płacić, skoro liczą także na dużą samodzielność i możliwość sprawdzenia się przy innowacyjnych przedsięwzięciach. My pozwalamy się im realizować, uczyć, zdobywać nowe doświadczenia. Nie znam innej recepty na przyciągnięcie i zatrzymanie najcenniejszych ludzi — wskazuje dyrektor Rybak.

Mimo niedoborów personalnych rekrutujący dla spółek IT wysoko ustawili kandydatom poprzeczkę. Nie chodzi jednak o dyplomy renomowanych uczelni.

— Formalny tytuł nie jest koniecznością — administratorami są również osoby bez ścisłego wykształcenia technicznego — zaznacza Markus Gursch, wiceprezes ds. operacyjnych spółki Barracuda Networks na region EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka).

Atutem są natomiast studia MBA. Nic dziwnego. Rozumienie biznesu jest równie ważne jak znajomość cyfrowych nowinek. Niewielki pożytej z informatyka, który nie wie, jak powiązać cuda techniki z różnymi sferami działalności firmy, np. księgowością, produkcją, marketingiem. Markus Gursch uważa, że najwyższa pora zerwać ze stereotypeminformatyka jako wycofanego i nieskorego do pomocy mózgowca, który poza serwerami świata nie widzi.

— Administratorzy odpowiedzialni za konta użytkowników powinni znać systemy ERP i CRM, które są głównymi elementami infrastruktury informatycznej przedsiębiorstwa. Ci zaś, którzy czuwają nad firmową siecią, muszą mieć kompetencje z zakresu baz danych, sieci i jej zabezpieczeń. Bardzo ważne jest także to, by personel IT był zorientowany na usługi, a nie tylko koncentrował się na technologiach — uważa Markus Gursch. Zgadza się z nim Andrzej Różański, wiceprezes Integrated Solutions, spółki z Grupy Orange, wedle którego tzw. miękkie umiejętności, związane z komunikacją interpersonalną, to jedno z najważniejszych

wymagań stawianych specjalistom IT. Powód jest oczywisty: choćby nawet chcieli się zaszyć w swoich serwerowniach, coraz częściej muszą się kontaktować i pomagać osobom z ograniczoną wiedzą informatyczną. Nie dość tego: raz po raz reprezentują firmę na zewnątrz. — Łączenie technologicznych i społecznych kompetencji decyduje zwłaszcza o skuteczności inżynierów sprzedaży. Pełnią rolę łączników między architektami, programistami, wdrożeniowcami a biznesem, który zamawia system. Klienci chcą ich słuchać tylko wtedy, gdy o rozwiązaniu IT mówią prosto, co oznacza porzucenie branżowego żargonu na rzecz języka funkcjonalności i korzyści — tłumaczy Andrzej Różański. Umiejętności miękkie kojarzą się zwykle z otwartością, życzliwością czy hamowaniem agresji.

Ale pod tym pojęciem kryje się również asertywność, przez którą rozumie się siłę przebicia, zdecydowanie i stanowczość. Tego również pracodawcy oczekują od informatyków. — W niejednej firmie występuje zjawisko określane jako shadow IT, które polega na tym, że np. szeregowi pracownicy korzystają z zewnętrznej infrastruktury teleinformatycznej poza kontrolą i wiedzą administratorów. Nieautoryzowane użytkowanie może doprowadzić choćby do wycieku danych. Specjaliści z działów informatycznych muszą mieć dość odwagi, aby się temu przeciwstawić — argumentuje Markus Gursch. Dziś branża informatyczna nie obniża wymagań wobec pracowników. Czy jednak nie złagodzi rekrutacyjnego rygoryzmu, gdy deficyt kadr będzie jeszcze większy? © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu