Pracownicy fiskusa straszą ministra

opublikowano: 11-11-2019, 22:00

Związkowcy skarbówki powołali komitet protestacyjny. Zastanawiają się nad metodami nacisku w sprawie podwyżek zarobków.

Przybierają na sile naciski płacowe w aparacie skarbowym. Nie mogąc doprosić się od kierownictwa Ministerstwa Finansów (MF) jasnych deklaracji w sprawie podwyżek wynagrodzeń, związkowcy postanowili przystąpić do działania. Sześć największych organizacji związkowych powołało komitet protestacyjny. Jego zadaniem jest określenie metod akcji protestacyjnej, jeżeli szefostwo MF nadal będzie ignorować ich postulaty.

Minister finansów Tadeusz Kościński
Zobacz więcej

Minister finansów Tadeusz Kościński Marek Wiśniewski

— Od długiego czasu nie możemy doprosić się od kierownictwa MF jednoznacznej deklaracji w sprawie zasad podwyżek płac w przyszłym roku. Na początku października określiliśmy na 7 listopada termin, do którego oczekujemy odpowiedzi. Niestety, nie otrzymaliśmy jej. Ludzie powiedzieli dość — mówi „PB” Tomasz Ludwiński, przewodniczący Krajowej Sekcji Administracji Skarbowej NZSS Solidarność.

Do akcji protestacyjnej przystąpiły: NSZZ Solidarność Administracji Skarbowej, Federacja Związków Zawodowych Służby Celnej, Federacja Związków Zawodowych Pracowników Skarbowości, Zrzeszenie Związków Zawodowych Służby Celnej, Związek Zawodowy Skarbowców, Związek Zawodowy Pracowników Egzekucji Administracyjnej. Wyłamali się tylko Celnicy.pl (jeszcze się zastanawiają). Związkowcy będą teraz ustalać metody protestu.

— Chcemy ministrowi finansów dać jeszcze możliwość reakcji i zaprosimy go na spotkanie, na którym będziemy oczekiwać konkretów. Jeżeli ich nie otrzymamy, to w całym kraju przystąpimy do akcji protestacyjnej. Przepisy nie pozwalają nam na klasyczny strajk. W palecie możliwych działań mamy np. blokady na granicach, tzw. strajk włoski, masowe urlopy na żądanie, oflagowanie budynków. Mamy nadzieję, że MF się obudzi i nie będziemy przymuszeni do akcji protestacyjnej — mówi Tomasz Ludwiński.

Nie kryje goryczy.

— Rząd na każdym kroku chwali się dobrymi wynikami budżetu państwa. To przecież zasługa pracowników aparatu skarbowego, nikogo innego. Dlaczego wiec jesteśmy traktowani jak piąte koło u wozu?

W ostatnim czasie kilka tysięcy osób straciło pracę, a szereg nowych obowiązków wrzucono na barki tych, którzy jeszcze pracują w skarbówce. Ludzie są maksymalnie obciążeni i już nie wyrabiają. Chyba mamy prawo do uczciwej informacji, jak będą wyglądać nasze zarobki — dodaje Tomasz Ludwiński. Czego się konkretnie domagają?

„Czy pracownicy i funkcjonariusze KAS otrzymają w 2020 r. podwyżki łączne — zarówno ze środków planowanych w ustawie budżetowej, jak i ze środków przewidzianych na wzrost wynagrodzeń w programie Modernizacja KAS” — pytają związkowcy ministra finansów w swoim piśmie.

Chodzi o to, że projekt ustawy budżetowej na 2020 r. przewiduje 6 proc. podwyżki płac w całej budżetówce, a więc i w skarbówce. Jednak wcześniej rząd zawarł porozumienie ze związkami fiskusa i w drodze uchwały przyjął „Program modernizacji Krajowej Administracji Skarbowej w latach 2020-2022”, który przewiduje, że w ciągu trzy lat na podwyżki zarobków pójdzie 900 mln zł (w przyszłym roku 650 zł brutto na osobę). Związkowcy obawiają się, że w takiej sytuacji rząd zechce przyoszczędzić na urzędnikach skarbowych i podwyżki wynikające z programu modernizacji pomniejszy o te 6 proc. z ustawy budżetowej.

— Na to nie ma naszej zgody — zaznacza Tomasz Ludwiński.

Do tej pory jedyną odpowiedzią MF jest to, że „prowadzone są analizy sytuacji”.

1,9 mld zł - tyle ma iść w trzy lata na inwestycje i podwyżki płac w skarbówce według programu modernizacji KAS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy