Pracownicze akcje to wabik, nic więcej

Joanna Barańska
opublikowano: 2007-03-28 00:00

Akcje państwowej firmy są tylko zachętą do prywatyzacji. Dlatego nie każdemu się należą — uznał Trybunał Konstytucyjny.

Akcje państwowej firmy są tylko zachętą do prywatyzacji. Dlatego nie każdemu się należą — uznał Trybunał Konstytucyjny.

Trybunał Konstytucyjny (TK) uznał wczoraj, że przepisy o akcjach pracowniczych nie naruszają zasady równości. Pozwalają one przyznać je osobom, które w dniu komercjalizacji przedsiębiorstwa państwowego były jego pracownikami lub przepracowały w nim co najmniej 10 lat. Akcje największych firm dawały pokaźny zysk na giełdzie, nic dziwnego, że pracownicy o nie walczą.

Przeszkodził wypadek

Dariusz Gregorowicz pracował od 7,5 roku w Zakładach Górniczych Rudna (oddziale KGHM), gdy uległ wypadkowi przy pracy. W lutym 1988 r. rozwiązano z nim umowę, bo wyczerpał się okres pobierania zasiłku chorobowego. W sumie pracował w firmie 8,5 roku.

KGHM przekształcono w spółkę 12 września 1991 r., a już 24 września Dariusz Gregorowicz został znów przyjęty na poprzednie stanowisko. Komercjalizacja KGHM odbyła się więc, kiedy nie był pracownikiem ani nie miał 10-letniego stażu. Dlatego sądy odmówiły mu prawa do akcji.

Dariusz Gregorowicz złożył skargę do TK. Twierdzi, że jest dyskryminowany, bo gdyby nie wypadek, z pewnością uzyskałby 10-letni staż uprawniający do ich nabycia.

Krąg ograniczony

— Dla efektywności prywatyzacji trzeba było ograniczyć krąg uprawnionych. Ustawodawca przyjął kryterium 10-letniego stażu. Wolno mu było to zrobić — bronił ustawy poseł Wojciech Szarama (PiS).

— Czy nie powinno się zrobić wyjątku dla osób, które na posterunku pracy straciły zdolność wykonywania pracy? — pytała sędzia Teresa Liszcz.

Mimo to trybunał uznał, że warunki przyznania akcji są zgodne z konstytucją. W sprawie 10-letniego stażu umorzył postępowanie, bo już w 2003 r. zbadał ten przepis i nie dopatrzył się naruszenia zasad konstytucyjnych.

— TK nie zgadza się, że należy zapewnić dostęp do akcji jak najszerszemu gronu pracowników. To nie jest rekompensata za wkład pracy, ale przyspieszająca prywatyzację zachęta dla załóg — uzasadnił wczorajszy wyrok sędzia Adam Jamróz.

W 2003 r. wymóg 10-letniego stażu pracy zakwestionował pracownik sezonowy. Trybunał uznał wówczas, że ustawodawca miał prawo przyznać akcje tylko osobom trwale związanym z prywatyzowaną firmą.