Prawdziwego samorządu nie da się „stworzyć”

Roman Nowicki
opublikowano: 1999-04-19 00:00

Roman Nowicki: prawdziwego samorządu nie da się „stworzyć”

KRĄG NIEMOŻNOŚCI: Samorząd gospodarczy jest polskim przedsiębiorcom potrzebny jak powietrze. Jednak od lat zainteresowane środowiska są głęboko poróżnione i jeżeli się organizują, to głównie „przeciw” — ubolewa Roman Nowicki. fot. Borys Skrzyński

Polemika pana Roberta Hanisza („PB” nr 64 z 1 IV) z panem Andrzejem Polaczkiewiczem („PB” nr 60 z 26 III) w sprawie samorządu gospodarczego sprowokowała mnie do wyrażenia swojego poglądu. Zdecydowanie popieram punkt widzenia p. Hanisza. Nie do przyjęcia jest teza p. Polaczkiewicza, że „W krajach Unii Europejskiej samorząd gospodarczy ma charakter obligatoryjny” i w związku z tym „Takie rozwiązanie powinno być odgórnie zastosowane również w Polsce”! Na szczęście w projekcie ustawy Prawo działalności gospodarczej (w grudniu miała pierwsze czytanie, obecnie znajduje się w podkomisji sejmowej) rząd nie proponuje takich rozwiązań.

WSZYSCY wiedzą, że samorząd gospodarczy jest polskim przedsiębiorcom potrzebny jak powietrze. Jednak od lat zainteresowane środowiska są głęboko poróżnione i jeżeli się organizują — to głównie przeciw, a nie w celu wykreowania wspólnych rozwiązań i działań. Idea powszechnej samorządności gospodarczej narusza interesy kilkuset (!) istniejących organizacji „samorządowych”. Trudno więc oczekiwać, że z któregoś środowiska wyjdą konstruktywne propozycje. Partie polityczne także dostrzegają problem, ale chciałyby mieć pewność, że jeżeli już samorząd gospodarczy wykreują, to oczywiście ma on być apolityczny — pod warunkiem, że będzie „nasz”. Takiej pewności nie mają, zatem nie podejmują inicjatyw ustawodawczych.

W TEJ ZAISTNIAŁEJ patowej sytuacji ostrożną inicjatywę podejmuje rząd, który gorąco życzyłby sobie powstania samorządu gospodarczego, ale jednocześnie i utrzymania nad nim kontroli. Wydaje się oczywiste, że samorząd „stworzony” przez rząd ma z założenia popierać rządową politykę gospodarczą.

PRZEZ KILKA ubiegłych lat ogromnym nakładem sił i środków lobbowano projekt ustawy, który zakładał, że do pięciu wytypowanych spośród już istniejących organizacji będą musiały zapisać się wszystkie podmioty gospodarcze. Była to próba wielkiego skoku na kasę — szacowano, że roczne wpływy owych pięciu organizacji wyniosłyby z obligatoryjnych składek około 200 mln USD! Ustawę udało się nam zablokować zgłoszeniem aż 240 poprawek na decydującym posiedzeniu Sejmu. Największym przegranym okazała się Krajowa Izba Gospodarcza, wymieniana na pierwszym miejscu wśród ewentualnych beneficjentów ustawy.

JESZCZE NIEDAWNO dyskutowany był kompromisowy projekt Unii Wolności, zakładający m.in., że samorząd gospodarczy będzie powszechny, a nie obligatoryjny (na zasadzie samorządu terytorialnego), że jego władze będą wyłaniane w demokratycznych wyborach (co oznaczało dojście do głosu przedsiębiorców i kupców, a nie urzędników), że składki będą zaliczane do kosztów uzyskania przychodu, że samorząd odpłatnie przejmie od administracji państwowej szereg kompetencji. Ciekawe, że Unia forsowała swój projekt będąc w opozycji. Dzisiaj uznaje widocznie, iż taki samorząd mógłby być niewygodny dla jej polityki gospodarczej.

ZDAJEMY SIĘ WRACAĆ innymi drzwiami do starych koncepcji. Zapewne rząd podejmie kolejną próbę „stworzenia” samorządu gospodarczego, za podpowiedzią którejś z przegranych organizacji. We wspomnianym projekcie prawa działalności gospodarczej znalazły się budzące nadzieję zapisy dotyczące samorządu. Ale jest to zaledwie zapowiedź odrębnej inicjatywy ustawodawczej. Niestety, autorzy projektu przyjmują za wzór francuski model samorządu, który koncentruje się na jego funkcjach opiniodawczych, doradczych i szkoleniowych. Dla prawdziwego samorządu gospodarczego będzie to stanowczo za mało.

Roman Nowicki jest wiceprezesem Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, byłym posłem SLD