Prawo blokuje rozwój sieci franchisingowych

Monika Niewinowska
19-11-2001, 00:00

Do polskiego prawa wprowadzono przepis zakazujący udzielania sublicencji. Uderza on w sieci franchisingowe, których rozwój uzależniony jest właśnie od sublicencji, czyli odsprzedawania prawa do posługiwania się znakiem towarowym oraz know-how firmy matki. Zdaniem prawników, zakaz ten ogranicza wolność gospodarczą.

W sierpniu 2001 r. weszła w życie ustawa Prawo własności przemysłowej. Jej zadaniem jest m.in. ochrona znaków towarowych. Okazuje się jednak, że nowe przepisy mogą wyrządzić przedsiębiorcom więcej szkód niż przynieść pożytku. Art. 163 tej ustawy zakazuje bowiem udzielania sublicencji na używanie znaku towarowego. Zakaz ten jest niekorzystny dla firm działających na zasadzie franszyzy, których struktura budowana jest na licencji i sublicencji. Sieciami franchisingowymi są np. Mc Donald’s, The Atletes Foot, Midas, Collagena, Drogerie Natura, Laboratorium Dr Irena Eris, kafejki Pożegnanie z Afryką.

Teraz mogą mieć poważne problemy z rozbudową swoich sieci.

— Można spodziewać się komplikacji działalności wielu firm dystrybucyjnych, szczególnie działających w branży franchisingu — mówi Oskar Tułodziecki, radca prawny z kancelarii Hogan & Hartson.

Dotąd rozwój sieci w Polsce opierał się na regulacjach umowy licencyjnej. Zakaz sublicencji zamyka im jednak tę drogę.

— Międzynarodowe sieci często udzielają licencji master franchise, umożliwiającej budowę sieci w danym regionie. Praktykowane jest to na całym świecie. Wprowadzenie w Polsce zakazu udzielania sublicencji wyróżnia niechlubnie nasz system prawny — mówi Grzegorz Chmielarski, prezes Polskiej Organizacji Franchisodawców, dyrektor ds. rozwoju sieci McDonald’s Polska.

W najtrudniejszej sytuacji znajdują się firmy, dla których udzielanie sublicencji jest podstawą działalności.

— W ciągu kilku lat utworzyłam sieć 20 przedsiębiorstw zlokalizowanych w dużych polskich miastach. Zakaz sublicencji osłabia i tak wątły sektor MSP w Polsce. W USA takie ograniczenie byłoby nie do pomyślenia — mówi Erika Kovalik, twórca sieci klinik Collagena.

Kontrowersyjny przepis nie podoba się również prawnikom.

— Regulacja ta ingeruje w stosunki między przedsiębiorcami, ograniczając ich wolność gospodarczą. Zakaz sublicencji jest sprzeczny z przepisami UE. Uważam, że ustawodawca powinien raczej dążyć do liberalizacji prawa gospodarczego, zamiast wprowadzać zakazy utrudniające działalność firm — twierdzi Wojciech Jaworski, prawnik współpracujący z kancelarią Salans Hertzfeld and Heilbronn.

Twórcy ustawy motywują wprowadzenie zakazu sublicencji troską o dobro konsumentów. Twierdzą, że używanie znaku towarowego przez podmiot nie będący jego właścicielem może wprowadzać klienta w błąd, narażając go na rozczarowanie jakością towarów i usług o znanej mu marce.

— Udzielający licencji ma ograniczony wpływ na działalność licencjobiorcy. W przypadku sublicencji kontakt uprawnionego z rejestracji znaku z jego użytkownikiem jest jeszcze mniejszy. Nierzadko całkowicie urywa się. Wprowadzenie zakazu sublicencji podyktowane jest troską o klienta, który dokonując zakupu u posiadacza sublicencji nabywa coś zupełnie innego, niż się spodziewa na podstawie skojarzenia ze znakiem towarowym — argumentuje Zenobiusz Miklasiński, wiceprezes Urzędu Patentowego, współtwórca ustawy.

Takiej argumentacji nie podzielają prawnicy.

— Znak towarowy jest jednym z najistotniejszych składników majątku firmy. Jeżeli uprawniony z rejestracji znaku towarowego decyduje się na udzielenie innemu podmiotowi licencji na jego używanie, to stara się tak sformułować umowę, aby zapewnić znakowi należytą ochronę. Chroni w ten sposób również konsumentów. Trudno mi zaakceptować pogląd, że udzielanie sublicencji niesie zagrożenie dla konsumentów — mówi Wojciech Jaworski.

Okiem eksperta

Zakaz udzielania sublicencji utrudnia obrót gospodarczy. Może prowokować obchodzenie tego przepisu. Na Zachodzie udzielanie sublicencji jest dopuszczalne. Obawiam się, że może dojść do zawierania umów nienazwanych pomiędzy licencjobiorcą a osobami trzecimi. Jednak takie rozwiązanie może być potraktowane jako obejście prawa. Skutkiem tego może być nieważność takiej czynności na mocy art. 58 kodeksu cywilnego. Dlatego uważam, że najrozsądniej byłoby usunąć art. 163 z ustawy Prawo własności przemysłowej.

prof. Ryszard Skubisz

pracownik naukowy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prawo blokuje rozwój sieci franchisingowych