Prawo energetyczne: straszak na dłużników

Krzysztof Buczek
02-01-2003, 00:00

Nowe prawo energetyczne uregulowało m.in. problem dostaw, a właściwie ich odcinania, odbiorcom, którzy nie regulują na czas zobowiązań.

Uchwalona w lipcu ustawa Prawo energetyczne to kolejny ruch mający dostosować polskie przepisy do regulacji unijnych.

Ustawodawca zajął się odbiorcami energii, którzy nie regulują należności. Przedsiębiorca będzie mógł wstrzymać dostarczanie paliw gazowych, energii elektrycznej lub ciepła, gdy klient zwleka z zapłatą co najmniej miesiąc od upływu terminu uregulowania zobowiązań. Warunkiem jest powiadomienie na piśmie o zamiarze wypowiedzenia umowy i wyznaczenie dodatkowo dwóch tygodni na zapłatę.

— W praktyce może dochodzić do sytuacji, w których zakłady energetyczne będą miały obowiązek przesyłania energii podmiotom, które utraciły płynność i znajdują się o krok od upadłości. Wygenerowane w ten sposób straty mogą być znaczne, a zapłacą za nie inni odbiorcy — uważa Karol Szymanowski, radca prawny z kancelarii B. Gessel, A. Chajec i Wspólnicy.

Przedstawiciele branży uważają, że i tak nie mają wyjścia.

— Przedłużenie okresu na pokrycie należności z tytułu nie zapłaconych rachunków za prąd to nierzadko jedyne wyjście. Odcięcie dopływu energii oznacza bowiem nie tylko postawienie odbiorcy w trudnej sytuacji, ale także zmniejszenie szans na odzyskanie pieniędzy przez przedsiębiorstwo energetyczne — podkreśla Sławomir Krystek, dyrektor Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.

Przy kalkulacji taryf prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) będzie brał pod uwagę uzasadnione koszty przedsiębiorstwa wytwarzającego, przesyłającego czy obracającego energią lub paliwami, ale tylko te, które są niezbędne do wykonania zobowiązań powstałych w związku z ich działalnością.

— W biznesie często mamy do czynienia z wydatkami uzasadnionymi, acz nie niezbędnymi. Zawężenie definicji kosztów daje prezesowi URE prawo do nieuwzględniania niektórych z nich w kalkulacji cen energii i nieakceptowania taryf. Firmy i tak nie mają wyjścia. Zaskarżanie decyzji do NSA się nie opłaca, bo na finał trzeba czekać nawet półtora roku. W tym czasie obowiązują stare taryfy, zwykle niższe od proponowanych przez prezesa URE — podkreśla Karol Szymanowski.

— Byłoby lepiej, gdyby autorzy ustawy zwracali większą uwagę na równowagę między interesami odbiorców i sektora energetycznego — dodaje Sławomir Krystek.

Nowością są rozwiązania dotyczące operatora systemu przesyłowego i wyeliminowania obowiązku sprzedaży przez niego energii.

— Zabrakło dokładnego określenia odpowiedzialności operatorów i sankcji za niedopełnienie przez nich obowiązków oraz uregulowania relacji między nimi - mówi Karol Szymanowski.

Wskazuje też na inne potknięcia.

— Trudno zrozumieć, po co ustawodawca potwierdza przedsiębiorcom energetycznym uprawnienie do ustalania w zakresie działalności ogólnych warunków umów, w rozumieniu kodeksu cywilnego — mówi Karol Szymanowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Buczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Prawo energetyczne: straszak na dłużników