Prawo nie chroni dość dobrze nabywców akcji
Brak w kodeksie handlowym regulacji procedury sprzeciwu wobec zmian dokonywanych w księdze akcyjnej spółki powoduje zagrożenia dla nabywców akcji imiennych oraz może skutecznie blokować zmiany w strukturze akcyjnej spółek handlowych.
Analiza obowiązującego od 1 stycznia 2001 nowego kodeksu spółek handlowych nierzadko nasuwa wiele wątpliwości i zastrzeżeń. Przykładem regulacji uderzającej w zasadę bezpieczeństwa obrotu gospodarczego może być przepis art. 341 § 4 k.s.h., normujący instytucję sprzeciwu wobec zmian dokonywanych w księgach akcyjnych spółek.
Stary kodeks handlowy stanowił, iż przeniesienie akcji imiennych oraz pojawienie się nowego akcjonariusza wpisywano do księgi akcyjnej. Było to warunkiem wykonywania praw korporacyjnych, wynikających z tych akcji.
Nowe przepisy przejęły tę konstrukcję.
Ryzyko akcjonariusza
Zgodnie z art. 341 § 1 k.s.h., księgę akcyjną, czyli księgę akcji imiennych oraz świadectw tymczasowych, obowiązany jest prowadzić zarząd. Wpisuje się w niej nazwisko i imię, firmę (nazwę) oraz siedzibę i adres akcjonariusza albo adres do doręczeń, wysokość dokonanych wpłat. Wpisowi podlega także informacja o przeniesieniu akcji na inną osobę.
Skutki dokonania wpisu do księgi akcyjnej normuje art. 343 §1 k.s.h. Zgodnie z nim, za akcjonariusza, obok posiadacza akcji na okaziciela, uważa się tylko taki podmiot, który został wpisany do księgi akcyjnej.
Nowością jest nakaz powiadamiania osób zainteresowanych o zamiarze dokonania zmian w księdze akcyjnej. Zarząd spółki ma obowiązek wyznaczyć im co najmniej dwa tygodnie na zgłoszenie ewentualnego sprzeciwu. Wniesienie sprzeciwu w tym terminie zablokuje wpis akcjonariusza do księgi. Jednak lakoniczność tego uregulowania stwarza spore ryzyko dla skuteczności dokonywania sprawnych zmian w strukturze akcyjnej spółek. Ponadto narusza zasadę szybkości i bezpieczeństwa obrotu oraz stanowi potencjalne zagrożenie dla nabywców akcji imiennych.
Podstawowym mankamentem jest brak jakiegokolwiek trybu dla rozstrzygania sytuacji powstałych wskutek zgłoszenia sprzeciwu. Kodeks spółek handlowych nie przyznaje w tym zakresie żadnych kompetencji radzie nadzorczej ani zarządowi. Żadnych instrumentów ochrony nie zapewnia też nabywcy akcji. Ponadto nie przewiduje nawet obowiązku uzasadnienia sprzeciwu.
Patowa sytuacja, powstała wskutek zgłoszenia sprzeciwu, może znaleźć rozwiązanie jedynie na drodze sądowej. Nabywcy akcji, zastawnikowi czy też użytkownikowi, pozostaje wówczas wystąpienie np. z powództwem z art. 189 kodeksu postępowania cywilnego o ustalenie przez sąd istnienia bądź nieistnienia danego stosunku prawnego. Możliwe jest również powołanie się na niemożliwość spełnienia świadczenia wskutek okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi druga strona (art. 493 kodeksu cywilnego), wraz z roszczeniem o odszkodowanie lub prawo odstąpienia od umowy.
Zważywszy jednak na kosztowność, a zwłaszcza długotrwałość procedur sądowych, ochrona w takim kształcie jest zupełnie niewystarczająca. Nie odpowiada także potrzebom podmiotu, poszukującego ochrony przed nierzetelnym kontrahentem. Podmiot, który nabył w dobrej wierze akcje lub prawa do wykonywania wynikających z nich uprawnień, przez cały czas trwania sporu (a w zasadzie do momentu ujawnienia go w księdze akcyjnej) pozbawiony zostaje jakichkolwiek możliwości wykonywania uprawnień, np. prawa głosu na walnym zgromadzeniu, prawa do dywidendy itp.
Metody obrony
Jak więc skutecznie zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami?
Stwierdzić należy, iż konstrukcja umownego wyłączenia prawa do skorzystania ze sprzeciwu wydaje się wątpliwa. Sposobem ochrony wydaje się instytucja kar umownych. Niejednokrotnie jednak zapłata określonej kwoty kary umownej (abstrahując od skuteczności i zasad jest dochodzenia na drodze sądowej) nie spełnia celu, w jakim zawiera się umowę mającą za przedmiot akcje w spółce.
Zapłata kary nie spowoduje bowiem, że cel umowy zostanie spełniony.
Z uwagi na to, iż nowy kodeks obowiązuje dopiero 3 miesiące, nie sposób wskazać wszystkich zagrożeń, jakie mogą powstać na tle komentowanego przepisu. Praktyka obrotu pokaże, jak spółki poradzą sobie w przypadku zgłoszenia sprzeciwu wobec planowanych zmian w księdze akcyjnej. Praktyka pokaże również, jak sprawy te rozstrzygać będą sądy. Nie wydaje się jednak, aby ustalona linia orzecznictwa stanowiła dostateczną gwarancję wypełnienia ewidentnej luki prawnej.
Ustawodawca powinien zatem unormować tryb postępowania w przypadku zgłoszenia sprzeciwu.
Michał Wysocki
autor jest radcą prawnym,
wspólnikiem kancelarii
Chałas, Wysocki i Partnerzy