Prawo odciska się na ogumieniu

opublikowano: 13-03-2019, 22:00

Sprzedaż opon do motocykli skoczyła w Polsce w latach 2015-17 o ponad 120 proc., a do ciężarówek — o jedną czwartą w 2018 r. Powód? Legislacja

W 2018 r. radykalnie wzrosła w Polsce produkcja opon do maszyn rolniczych — wynika z danych GUS. Dokładnie odwrotnie było w przypadku ogumienia do traktorów.

Ciągniki rolnicze

Zeszły rok przyniósł 13-procentowy spadek produkcji opon do ciągników.

— Ma to związek ze sprzedażą samych traktorów w Europie i dostosowaniem planów produkcji do zmian rynkowych — wyjaśnia Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Zakup ciągników często jest powiązany z pozyskaniem funduszy na modernizację rolnictwa, w tym także funduszy unijnych. Odbywa się więc falami. Kilka lat po zakupie traktora czy innej maszyny rolniczej przychodzi czas na wymianę opon, więc i tu mamy do czynienia ze zmianami popytu.

Siewniki i rozsiewacze

Inaczej jest w przypadku opon do maszyn rolniczych. Dane o ich sprzedaży przez producentów wskazują, że po kilku chudych latach w zeszłym roku przyszło wyraźne ożywienie.

— Na jeden ciągnik przypada zazwyczaj kilka lub kilkanaście dodatkowych maszyn. Większość jeździ na kołach z oponami. Rolnicy, którzy kupili już ciągniki, uzupełniają park maszynowy, ale także kupują kolejne komplety opon do posiadanych już maszyn, bo fabryczne ogumienie się zużyło. Z tym związany jest rosnący obecnie popyt na opony do tych pojazdów — tłumaczy Piotr Sarnecki.

Dane PZPO dotyczące sprzedaży opon są uzupełnieniem GUS-owskich informacji o produkcji.

— Ostatni szczyt w segmencie opon rolniczych mieliśmy w 2014 r. Wtedy sprzedano ich łącznie 270 tys., a rok później — już tylko 140 tys. Od tego czasu sprzedaż topniała, teraz wynosi niespełna 88 tys. W ciągu zaledwie kilku lat doszło więc do znacznej redukcji — wylicza szef związku.

Jego zdaniem obserwowany ostatnio wzrost sprzedaży daje jednak szansę na ponowne przekroczenie 100 tys. sztuk w najbliższych latach. Trzeba wyjaśnić, że powyższe dane nie uwzględniają indywidualnego importu, głównie z dalekiej Azji, nie odzwierciedlają więc w pełni sytuacji na rynku. Azjatyccy producenci, jak szacuje PZPO, mogą odpowiadać nawet za 20-30 proc. ogólnej sprzedaży tego typu ogumienia w Polsce. Przedstawiciele związku podkreślają, że ich produkty wciąż są znacząco niższej jakości niż europejskie.

Motocykle i skutery

Sprzedaż opon jest pochodną m.in. nowych rejestracji pojazdów, zarówno tych prosto z fabryki, jak i używanych z importu. Istotna jest również wymiana zużytego ogumienia. Czasami jednak kluczowym czynnikiem okazuje się… zmiana przepisów. Tak właśnie było w przypadku opon do motocykli. W ciągu ostatnich trzech lat ich sprzedaż wzrosła w Polsce aż o 125 proc.

— Kilka lat temu wprowadzono przepis, który pozwala posiadaczom prawa jazdy kategorii B prowadzić motocykle z silnikiem o pojemności do 125 cm sześc. Efektem był skokowy wzrost sprzedaży tego typu pojazdów, a w ślad za nim — ogumienia. Powstał w ten sposób znaczący europejski rynek motocykli i skuterów, a także części i akcesoriów dla użytkowników — mówi Piotr Sarnecki.

Podkreśla, że motocykliści to jedna z najbardziej świadomych grup użytkowników opon — świetnie zdają sobie sprawę, że od jakości opon zależy ich zdrowie, a nawet życie. Dlatego w tej grupie, szczególnie w przypadku mocniejszych maszyn, prawie nie spotyka się niskiej jakości gum sprowadzanych z krajów azjatyckich, ani też używanych opon z drugiej ręki. Gros rynku to ogumienie markowe, wprost od importera lub z fabryki.

— Sprzedaż w tym segmencie w zeszłym roku wyhamowała, co jest związane z lekkim nasyceniem rynku motocykli, których zarejestrowano relatywnie niewiele. Było to też związane z niesprzyjającą pogodą i dość późnym nadejściem wiosny, co spowodowało, że część potencjalnych nabywców odłożyła zakup motocykla na kolejny rok — tłumaczy szef PZPO.

W najbliższych miesiącach może się okazać, czy sprzedaż i rejestracja nowych motocykli wzrośnie. Może się to też szybko przełożyć na rynek opon, szczególnie, że żywotność ich ogumienia jest znacznie mniejsza niż samochodowego.

Ciężarówki i naczepy

W 2018 r. — jak wynika z danych związku — znacznie, bo o prawie jedną czwartą, wzrosła sprzedaż opon do ciężarówek.

— To również ma związek ze zmianami legislacyjnymi, tym razem unijnymi. Komisja Europejska, po przeprowadzeniu śledztwa dotyczącego dumpingu, jaki na naszym kontynencie stosowali chińscy producenci, nałożyła dodatkowe opłaty celne. W efekcie ich ogumienie przestało być konkurencyjne — importerzy przestali zamawiać opony w Azji i przerzucili się na produkty z Europy — mówi Piotr Sarnecki.

Przypomnijmy, że dane, na których bazuje PZPO, uwzględniają sprzedaż europejskich producentów, stąd widoczny skok sprzedaży. Według szefa organizacji ten wzrost jest także związany ze zwiększeniem świadomości zarządców flot transportowych. Dobre markowe opony traktują jak inwestycję i coraz częściej uwzględniają koszt w całym cyklu użytkowania, a nie tylko cenę zakupu. Dyrektor PZPO twierdzi, że dzięki markowym oponom zwiększa się pewność dostaw, bezpieczeństwo kierowców zestawów, a także spada zużycie paliwa i awaryjność.

— Opony to 3-5 proc. kosztów operacyjnych firmy transportowej, ale ich zakup ma wpływ aż na 40 proc. wszystkich kosztów przedsiębiorstwa — podkreśla Piotr Sarnecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu