Prawo przetargowe ma uratować unijne dotacje

opublikowano: 19-10-2015, 22:00

UZP poprosił rząd o szybkie przyjęcie ustawy o zamówieniach publicznych, mimo że nowe przepisy budzą wiele zastrzeżeń.

Po ponad 40 nowelizacjach przepisów przetargowych Urząd Zamówień Publicznych (UZP) opracował nową ustawę. Entuzjazm wykonawców i dostawców, od lat skarżących się na mankamenty obecnie obowiązującej ustawy, szybko zgasł — nowe przepisy budzą bowiem sporo zastrzeżeń. Mimo to UZP poprosił rząd o ich szybkie przyjęcie. Rada Ministrów może zająć się nimi na dzisiejszym, ostatnim, posiedzeniu. Wprawdzie w porządku obrad punkt o przyjęciu nowej ustawy nie widnieje, jednak przedstawiciele UZP mają nadzieję, że rzutem na taśmę uda się jednak przeforsować nowe prawo zamówień publicznych, a tuż po wyborach parlamentarnych dokument trafi do Sejmu.

— Konieczność szybkiego przyjęcia ustawy wynika z tego, że do 18 kwietnia 2016 r. musimy wdrożyć przepisy unijnej dyrektywy, regulującej kwestie zamówień publicznych. W przeciwnym razie do czasu implementacji dyrektywy Komisja Europejska może zablokować przyznane polskim firmom i instytucjom pieniądze — mówi Jarosław Sroka, partner w kancelarii BSPJ Brockhuis Jurczak Prusak.

UZP twierdzi, że nowe przepisy znacznie usprawnią realizację inwestycji i dostaw. Dzięki nim uda się zerwać z dyktatem najniższej ceny i punktować ekonomiczną wartość projektu, uwzględniając nie tylko koszt jego realizacji, ale także eksploatacji. Ograniczona zostanie biurokracja, bo zamawiający nie będą mogli żądać od przedsiębiorców dokumentów, które sami będą mogli zdobyć np. z wirtualnej urzędniczej sieci. Zresztą cały przebieg przetargu także będzie realizowany elektronicznie. Brzmi zachęcająco, a mimo to prawnicy i przedsiębiorcy negatywnie oceniają nowe przepisy.

— Unijna dyrektywa została przeklejona do polskiej ustawy na zasadzie „kopiuj — wklej”, więc wiele zapisanych w niej pojęć i definicji może być niezrozumiałych — uważa Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Długą listę przepisów, które mogą budzić interpretacyjne wątpliwości, wymienia m.in. Polski Kongres Drogowy (PKD). Dotyczą m.in. komunikacji elektronicznej między zamawiającymi i dostawcami/ wykonawcami, która ma być

w nowym prawie powszechnie stosowana. „Niejasne jest pojęcie >>profilu nabywcy i jego lokalizacji (np. czy ma to być narzędzie informatyczne utworzone przez samego zamawiającego na własnym serwerze (własnej stronie) według jednolitych wytycznych (….) czy też profil ten ma być utworzony na serwerze centralnym (…), z którego mają korzystać wszyscy zamawiający”— twierdzą przedstawiciele PKD. Konieczne jest zabezpieczenie danych przed nieuprawnionym dostępem i opracowanie procedur na wypadek awarii. Za nieprecyzyjne uważają także przepisy dotyczące terminów, w których przedsiębiorcy mogą zastrzec poufne elementy oferty, oraz uważają, że nowa ustawa nie określa jasno definicji i sankcji związanych z przestrzeganiem poufności elementów ofert. Sporo zastrzeżeń budzą

też przepisy dotyczące wykluczania wykonawców, dające — zdaniem PKD — dużą dowolność zamawiającym w ocenie firm dopuszczanych i wyrzucanych z przetargów. Porównując stosowanie obecnych i nowych przepisów, wiele pytań i wątpliwości wskazujących na luki w projektowanej ustawie stawiają sami legislatorzy. „Ustawa nie precyzuje pojęcia >>wszczęcie postępowania, choć wielokrotnie się nim posługuje” — napisali w załączniku do oceny skutków regulacji (OSR), wskazując jednocześnie, że w obowiązującym obecnie prawie kwestie te są uregulowane. Sporo pytań budzą także nowe zasady oceny i wyboru oferentów. Zmorą są obecnie także tysiące pytań zadawanych zamawaiającym przez uczestników przetargów. Konieczność odpowiadania na nie wydłuża czas podjęcia decyzji. Nowe przepisy także nie ułatwią wyboru. „Zamawiający przedłuża terminy wyboru ofert w przypadkach, gdy nie udzielił wyjaśnień w terminie, chyba że nie są one istotne lub gdy wprowadzono istotne zmiany. Przedłużenie terminu jest proporcjonalne do znaczenia udzielonych wyjaśnień lub wprowadzonych zmian” — napisali legislatorzy w załączniku do OSR. Zadali też pytanie retoryczne: „Jak ocenić >>znaczenie udzielonych wyjaśnień, gdy się ich jeszcze nie udzieliło”. Jan Styliński uważa, że z powodu niejasności i nieprecyzyjności ustawę należy wyrzucić do kosza. Wtóruje mu PKD, proponując dopisanie do obecnego prawa przepisów pozwalających wdrożyć dyrektywę i rozpoczęcie po wyborach parlamentarnychprac nad nowym dokumentem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu