Prawo w Polsce nie jest egzekwowane
Zdaniem profesora Grzegorza Domańskiego, przepisy polskich ustaw nie są dużo gorsze od prawa innych państw europejskich. Jednak główną barierą rozwoju firm w Polsce jest monstrualnie rozwinięta biurokracja niszcząca biznes. Rozwój spółek giełdowych hamują konflikty między akcjonariuszami. W celu ograniczenia nadużywania władzy przez akcjonariuszy strategicznych utworzono Kodeks Dobrych Praktyk.
„Puls Biznesu”: Polskie prawo sprzyja inwestycjom czy je ogranicza?
Grzegorz Domański: W zasadzie polskie prawo nie ustępuje przepisom prawa gospodarczego innych państw naszego regionu Europy. W pewnych aspektach przyznaje ono firmom nawet więcej swobody niż prawo krajów lepiej rozwiniętych gospodarczo niż Polska. Główną barierą inwestycji jest jednak nadzwyczaj rozwinięta biurokracja, która niszczy biznes.
Jak oceniają polskie prawo inwestorzy zagraniczni?
— Przedsiębiorcy zagraniczni postrzegają Polskę jako kraj pozbawiony cywilizowanych zasad prawnych. Zaliczają nasze prawo gospodarcze do systemów egzotycznych krajów. Inwestorzy amerykańscy czy azjatyccy są przekonani, że w Polsce wszystko jest dozwolone i zaskoczeni są, że w rzeczywistości jest inaczej.
Wśród przedsiębiorców panuje opinia, że jakość naszego prawa gospodarczego jest żenująco niska.
— Takie twierdzenie nie jest bezpodstawne. Proces tworzenia prawa przez parlament pozostawia, delikatnie mówiąc, wiele do życzenia. Rzadko nowe przepisy spełniają oczekiwania przedsiębiorców.
Jakie są tego przyczyny?
— Jest ich wiele. Przede wszystkim członkom parlamentu brakuje profesjonalizmu niezbędnego do tworzenia prawa na dobrym poziomie. W Sejmie i Senacie prawie nie ma prawników. Tworzenie prawa to jedno. Jego interpretacja i stosowanie — to drugie. My prawnicy jesteśmy przerażeni prawdziwym dramatem braku egzekucji prawa. Skutki tego boleśnie uderzają w inwestorów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Nierzadko nie mają oni szans na ochronę swych uprawnień i interesów. Uważam wręcz, że słabość naszego prawa i brak jego egzekwowania cofa Polskę cywilizacyjnie.
Z badań Krajowej Izby Gospodarczej wynika, że prawie 80 procent firm w Polsce nie zatrudnia prawników i nie korzysta z ich usług, szczególnie dotyczy to małych i średnich firm. Wszyscy narzekają, że po prostu nie stać ich na to. Dlaczego usługi prawne są takie drogie?
— Ceny usług prawnych są wysokie na całym świecie. Trzeba pamiętać, że są to usługi bardzo specjalistyczne. Prawnikom płaci się za wysokie kwalifikacje, które przekładają się na efekty ich pracy. Nie bez znaczenia jest też odpowiedzialność prawnika za prowadzone sprawy, gdy presja na uzyskanie korzystnego dla firmy wyniku jest ogromna.
Czy usługi firmy Domański Zakrzewski Palinka są na kieszeń przeciętnego przedsiębiorcy?
— W przypadku naszej firmy stawka godzinowa zależy od tego, kto wykonuje zlecenie. Najwyższe stawki pobierają najbardziej doświadczeni pracownicy. U nas ceny wahają się od 50 do 380 dolarów za godzinę, czyli od około 200 złotych do 1700 złotych. Na zbliżonym poziomie kształtują się stawki dziesięciu największych kancelarii prawniczych w Polsce.
Szokujące liczby. Czy jest szansa na obniżanie cen usług prawnych? Może po wejściu Polski do Unii Europejskiej zwiększy się w tej branży konkurencja i ceny spadną?
— Myślę, że po przystąpieniu Polski do UE ceny usług prawnych mogą się jeszcze zwiększyć. Wzrost konkurencyjności na tym rynku może bowiem spowodować wzrost kosztów obsługi prawnej, co z kolei przekłada się na cenę stawki godzinowej.
Z jakimi sprawami przychodzą klienci do Państwa firmy?
— Nasza kancelaria najczęściej doradza przy transakcjach kapitałowych. Obsługujemy finansowanie inwestycji, fuzje, pomagamy bankom w działaniu na rynku kapitałowym. Zdarza się też, że zgłaszają się do nas klienci z problemami z zakresu prawa pracy, ochrony własności intelektualnej, z zagadnieniami powstającymi na tle zawierania umów kredytowych. Doradzamy przy ubieganiu się o uzyskanie zezwoleń i koncesji na działalność telekomunikacyjną i medialną.
Pod Pana przewodnictwem tworzony jest właśnie tzw. Kodeks Dobrych Praktyk. Czy ma być on lekarstwem na kiepskie prawo?
— Tworzymy Kodeks Dobrych Praktyk dla spółek. Obejmie on zasady, które powinny być przestrzegane na walnych zgromadzeniach spółek akcyjnych. Problem jest poważny, gdyż w ostatnim czasie coraz częściej słychać o gorszącym i nieprzyzwoitym zachowaniu się akcjonariuszy na walnych zgromadzeniach. Odbija się to negatywnie na reputacji spółek oraz całego rynku.
Jak to rozumieć?
— Obecnie coraz częściej dochodzi do konfliktów między inwestorami strategicznymi a mniejszościowymi. Dlatego kodeks skierowany będzie do władz spółek oraz do większościowych i mniejszościowych akcjonariuszy. Ma pomóc w ograniczeniu do minimum konfliktów w korporacjach i ułatwić życie inwestorom, zwłaszcza mniejszościowym i zagranicznym. Pozwoli na eliminowanie nadużywania władzy przez akcjonariuszy dominujących. W następnej kolejności chcemy uregulować standardy dobrej praktyki władz spółek, czyli zarządów i rad nadzorczych.
Czy w drodze oddolnej inicjatywy samych przedsiębiorców jest szansa na skuteczne egzekwowanie zasad dobrych obyczajów w spółkach?
— Wierzymy, że tak. W Polsce brakuje reguł obyczajowych, które przyczyniłyby się do wzrostu inwestycji. Słaby rozwój rynku kapitałowego spowodowany jest między innymi nieprzestrzeganiem reguł dobrych obyczajów korporacyjnych.
Kto tworzy Kodeks Dobrych Praktyk?
— Inicjatywa tego przedsięwzięcia pojawiła się dwa lata temu i wypłynęła ze strony środowiska związanego z rynkiem kapitałowym. Oprócz mnie obecnie w skład Komitetu Dobrych Praktyk wchodzą: Krzysztof Lis, prezes Fundacji Prywatyzacji, Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Jacek Socha, przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych, Stanisław Sołtysiński, współtwórca nowego prawa spółek. Koordynatorem prac jest Instytut Rozwoju Biznesu związany z Fundacją Prywatyzacji.
Jak zamierzacie dotrzeć do przedsiębiorców?
— Za pośrednictwem Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, domów maklerskich oraz środowiska pośredników rynkowych. Chcemy również zaangażować Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, skupiające największe spółki giełdowe oraz Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.
Jakie sankcje będą groziły za nieprzestrzeganie KDP?
— Przestrzeganie jego zasad będzie dobrowolne. Kodeks to nie prawo, ale reguły dobrych obyczajów w danym środowisku. Osoba nie przestrzegająca ich może spotkać się jedynie z negatywną oceną społeczną. Mamy nadzieję, że środowisko przedsiębiorców przyjmie nasze propozycje. Stosowanie dobrych obyczajów w spółkach może wpłynąć na wzrost zainteresowania inwestorów daną spółką, pomóc w osiągnięciu sukcesu giełdowego, a co za tym idzie, na uzyskanie atrakcyjnego finansowania inwestycji.