Prawo wodne utonęło w ściekach

MŚ musi doprecyzować przepisy dotyczące ścieków. W przeciwnym razie Kwidzyn i Świecie zostaną bez oczyszczalni.

Na 22 czerwca zaplanowano czwarte posiedzenie nadzwyczajnej komisji sejmowej zajmującej się prawem wodnym. Czas nagli, bo zgodnie z ustaleniami z Komisją Europejską, jego wejście w życie zaplanowano na 1 lipca. Tymczasem rychłe przyjęcie przepisów jest coraz mniej realne. Negatywne skutki przynosi brak konsultacji społecznych. Obecnie część przepisów trzeba poprawiać na kolanie.

Ministerstwo Środowiska obiecało na przykład doprecyzować artykuły 86 i 99 w kwestiach dotyczących określania wymagań dla ścieków z aglomeracji oraz utylizowanych w oczyszczalniach przemysłowych. Na konieczność zmian zwróciło uwagę Stowarzyszenie Papierników Polskich (SPP).

Reprezentujący je Adam Mierzwiński przedstawił propozycję zmian dwóch artykułów oraz wnioskował o uregulowanie w rozporządzeniu sposobu osiągnięcia wymaganych norm dla ścieków aglomeracyjnych i przemysłowych. Jego zdaniem, jeśli tego nie zrobimy, Bruksela może nałożyć kary. Na domiar złego, bez doprecyzowania przepisów miasta nie będą mogły korzystać z przemysłowych oczyszczalni ścieków.

— Oznacza to, że Świecie i Kwidzyn zostaną bez oczyszczalni. Będą musiały zbudować własne, a to koszt 60-65 mln zł za jedną — szacuje Adam Mierzwiński. Obecnie mieszkańcy Świecia i Kwidzyna korzystają z oczyszczalnizakładów papierniczych. Konieczność budowy nowych oznacza dla nich nie tylko duże wydatki, ale także czasochłonny proces związany z przygotowaniem raportu środowiskowego, pracami projektowymi itp.

— Poprawka jest merytorycznie zasadna, ale na razie trudno nam odnieść się do niej szczegółowo. Musimy sprawdzić, czy zaproponowane zmiany nie naruszają jakichś dyrektyw — mówi Mariusz Gajda, wiceminister środowiska.

Niewykluczone, że we wtorek resort zdecyduje, czy można zaakceptować propozycje SPP, lub przedstawi własne, eliminujące ryzyko unijnych kar i pozbawienia miast oczyszczalni. Przepisy prawa wodnego dotyczące ścieków nie są jedynie problemem papierni i samorządów. Mogą także negatywnie wpłynąć na energetykę. Michał Jabłoński z Towarzystwa Gospodarczego Elektrownie Polskie twierdzi, że zgodnie z omawianym w Sejmie projektem, wody, zwłaszcza pochłodnicze, używane przez elektrownie są traktowane jako ścieki, których nie można odprowadzać do jezior.

— Skutkiem tych przepisów może być wyłączenie 5 proc. mocy energetycznych w Polsce i zaburzenie, zwłaszcza w okresach letnich, dostaw energii — mówi Michał Jabłoński. Mariusz Gajda twierdzi, że problem dotyczy głównie grupy Pątnów — Adamów — Konin. — Pomyślimy, jak doprecyzować te przepisy — zapewnia Mariusz Gajda.

Przedstawiciele energetycznej grupy nie odpowiedzieli na pytania „PB”, dotyczące konsekwencji wejścia w życie nowego prawa wodnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Prawo wodne utonęło w ściekach