Finansiści nie wierzą premierowi Donaldowi Tuskowi. Z ankiety "PB" wynika, że ani ekonomiści bankowi, ani Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie biorą poważnie obietnicy, że w 2011 r. Polacy będą płacić w euro.
Wyniki ankiety są jednoznaczne. Żaden z dziesiątki pytanych przez nas ekonomistów bankowych nie uważa, że w 2011 r. Polska będzie w strefie euro.
— Technicznie nie jest możliwe, abyśmy przyjęli wspólną walutę 1 stycznia 2011 r. Wcześniej musimy przez dwa lata wykazywać się stabilnością kursu walutowego, po czym przez pół roku Unia musi zadecydować, czy spełniamy wymagania — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
Żeby rząd dotrzymał obietnicy, teoretycznie możliwe jest jeszcze wejście do Eurolandu nie na początku roku, ale w jego trakcie. Ale w taki scenariusz analitycy też nie wierzą.
— Data przyjęcia euro nie zależy tylko od strony polskiej. Decyzję musi zaakceptować jeszcze wiele instytucji unijnych, a te dość trudno byłoby przekonać do tak oryginalnego terminu, jak środek roku. Zazwyczaj kraje wchodzą do strefy 1 stycznia. To korzystniejszy moment chociażby dla księgowości firm — mówi Grzegorz Maliszewski.