ING Bank Śląski odnotował za II kw. 373 mln zł zysku netto. Rezultat jest o 4 proc. słabszy od prognoz rynkowych. Koszty działalności banku chociaż były niższe od oczekiwań analityków (557 mln zł), to wzrosły o 7 proc r/r. Z kolei wskaźnik rentowności w II kw. wyniósł 42,4 proc., czyli w dalszym ciągu jest zdecydowanie za wysoki. To wystarczyło, aby kapitalizacja bankuzmniejszyła się podczas czwartkowej sesji giełdowej o 754,6 mln zł.

— Nasze dochody rosną w tempie 10 proc. rok do roku. Wzrost kosztów w tym roku jest wyjątkowo duży, bo sięga blisko 10 proc., jest to w głównej mierze spowodowane tym, że staramy się bardzo uatrakcyjnić warunki pracy u nas — tłumaczy Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.
Rosnące płace to zmora całego sektora.
— Cały sektor bankowy mierzy się z wyzwaniami rosnących oczekiwań ze strony kandydatów. Wpływ na to ma sytuacja makroekonomiczna — rekordowo niska stopa bezrobocia,demografia, migracja zarobkowa młodych i wykształconych ludzi za granicę. Młodsze pokolenia są bardziej otwarte na zmianę pracy i chętniej podejmują nowe wyzwania oraz odważniej komunikują oczekiwania zarówno finansowe, jak i dodatkowych świadczeń — zauważa Wioletta Marciniak-Mierzwy, dyrektor departamentu wynagrodzeń, benefitów i raportowania w Banku BGŻ BNP Paribas.
Pensje rosną, a liczba pracowników topnieje. Pięć lat temu sektor bankowy zatrudniał 160 tys. osób, a teraz kilkanaście tysięcy mniej. Najwięcej kosztują osoby początkujące i specjaliści.
— Jeśli prześledzimy wszystkie struktury zatrudnienia w organizacji, najwięcej kosztują pracownicy bez doświadczenia, którzy wchodzą na rynek pracy, oraz specjaliści, ponieważ jest ich najwięcej — około 70 proc. Nawet jeśli pensja każdego pracownika wzrośnie o 500 zł brutto, to w skali całej organizacji jest to pokaźna kwota. Ponadto, płace w segmentach początkowych i specjalistów niższego i wyższego szczebla mocno wzrosły w ciągu ostatnich lat — z 3 tys. zł nawet do 7 tys. zł brutto — mówi Sebastian Sala, menedżer odpowiedzialny ze sektora bankowy i ubezpieczeniowy w Antal International.
Ekspert Atala zauważa, że w bankach zmienia się model dystrybucji — zamykane są placówki terenowe i rozbudowywane zdalne kanały sprzedaży. Część pracowników można przetransferować z kanału do kanału, ale nie wszyscy mają kompetencje pożądane na nowym stanowisku. Banki potrzebują świeżej krwi, a to kosztuje.
— Koszty związane z presją płacową, o których mówi ING, mogą dotyczyć właśnie nowych osób w strukturach, tych bez doświadczenia oraz z nim. Digitalizacja sprawia, że zapotrzebowanie na pracownika w tym obszarze jest duże — mówi Sebastian Sala.