Prezes banku centralnego uspokoił rynki finansowe

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-10-02 00:00

Złoty odzyskuje siły. W środę z odsieczą polskiej walucie przyszedł Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego. We wtorek po południu, co prawda, skrytykował on przyszłoroczny budżet, ale dodał również, że nie należy się spodziewać kryzysu walutowego. W środę, w porannych Sygnałach Dnia, Leszek Balcerowicz podkreślił, że ostatnie osłabienie złotego było wynikiem nałożenia się na siebie dwóch czynników — rosnącego kursu euro do dolara oraz zaniepokojenia inwestorów stanem finansów państwa.

Polskiej walucie pomogły również opublikowanych we wtorek po południu dobre danych o bilansie płatniczym za sierpień. Dzięki poprawie nastrojów na rynkach finansowych powiodła się środowa aukcja obligacji. Popyt inwestorów na oferowane przez Ministerstwo Finansów dwuletnie papiery o wartości 2,9 mld zł przewyższył podaż prawie 2-krotnie i wyniósł 5,584 mld złotych.

Na początku środowego handlu kurs USD/PLN spadł z 3,9510 do 3,8990, a kurs EUR/PLN zniżkował z 4,6170 do 4,5495. Odchylenie złotego od parytetu powróciło na jego mocną stronę. W kolejnych godzinach handlu nasza waluta oddała część zysków. Kurs EUR/PLN zwyżkował przejściowo do 4,5950, a kurs USD/PLN do 3,9315. O godzinie 16.39 dolar wyceniany był na 3,9160 zł, a euro — na 4,5870 zł. Rynek złotego mimo środowego względnego uspokojenia nadal jest bardzo nerwowy.

Do czasu przedstawienia przez rząd planu redukcji wydatków zmienność na nim powinna pozostawać bardzo wysoka i wydaje się, że do tego czasu warto wstrzymać się z zawieraniem jakichkolwiek transakcji.

Sesję na rynku euro i dolara zdominowały publikacje kolejnych amerykańskich danych makroekonomicznych. Kurs EUR/USD, który jeszcze we wtorek po południu sięgnął poziomu 1,1737 i był najwyższy od 19 czerwca, pozostawał w przedziale 1,1645-1,1709. Przed podaniem danych ze Stanów Zjednoczonych znalazł się w jego górnym zakresie.

Dane makro z Eurolandu były dobre, ale nie zdołały w większym stopniu wzmocnić wspólnej waluty. O godzinie 10.00 podano, że we wrześniu aktywność sektora wytwórczego strefy euro wzrosła w stopniu większym, niż oczekiwano. Jednak już o godzinie 16.00 okazało się, że dane z USA rozczarowały rynek. Dolar po początkowym, dość dziwnym wzroście zaczął tracić na wartości. Kurs EUR/USD zwyżkował do 1,1720. O godzinie 16.39 euro wyceniano na 1,1715 USD.

Scenariusz na tym rynku podyktują kolejne publikacje danych makro z USA, przede wszystkim z rynku pracy. Nie można wykluczyć wzrostu kursu EUR/USD w kierunku poziomu 1,1930.