Prezes Bomi nie traci optymizmu

Kamil Zatoński, pulsinwestora.pl
opublikowano: 2011-11-25 15:43

Od początku miesiąca kurs Bomi spadł o 45 proc. Niemal dokładnie rok temu, w listopadzie, inwestorzy też stracili na akcjach spółki ponad 40 proc., tyle że zaledwie w cztery sesje.

Impulsem do ucieczki było wówczas ogłoszenie przez zarząd ogromnych strat, w które firma wpędziła się niewłaściwą oceną potencjału lokalizacji wybranych sklepów. Kryzys negatywnie zweryfikował ich rentowność, co wymusiło utworzenie gigantycznych rezerw.

Jak zwykle w takich przypadkach ogłoszono restrukturyzację/sanację/optymalizację, a prezes Marek Romanowski na łamach „Pulsu Biznesu”  deklarował, że wszystkie problemy zostały zdiagnozowane, a i już od II kwartału 2011 r. firma zacznie pokazywać zyski.

Przedstawiono prognozę, zakładającą osiągnięcie 19 mln zł zysku w tym roku i blisko 50 mln zł w 2012. Prezes Romanowski mówił, że prognozy zostały przygotowane rzetelnie, jest ich pewien i podaje je z pełną odpowiedzialnością.

Przed rokiem prezes Bomi Marek Romanowski na łamach "Pulsu Biznesu" zapowiadał poprawę. Inwestorzy uwierzyli, ale szybko się rozczarowali.

12 miesięcy później prognozy odwołano, kurs zanurkował, spółka wyceniana jest na jedną piątą wartości księgowej, a zniecierpliwieni akcjonariusze domagają się w „Akcji Inwestor” reakcji zarządu i zapewnienia, że firma nie jest niewypłacalna i nie grozi jej upadłość.

W rozmowie z serwisem PulsInwestora.pl Marek Romanowski zapewnia, że zadłużenie – choć wysokie (dług netto to ponad 250 mln zł) – nie wymaga restrukturyzacji i jest na stosunkowo bezpiecznym poziomie.

Prezes Bomi właściwie nie zdradza objawów zaniepokojenia, choć rynek ocenia spółkę zgoła odmiennie. Od 16 listopada ubiegłego roku, kiedy spółka ujawniła straty w segmencie detalicznym kurs spadł o 78 proc.i końca przeceny nie widać.

Porównywalnej przeceny doświadczyły chwiejące się ABM Solid, Advadis, Jago i CEDC, likwidowany  Drewex i Pronox, desperacko próbujący podnieść się z upadku.

Marek Romanowski tłumaczy, że choć trzeci kwartał okazał się gorszy od założeń i w związku z tym trzeba było odwołać prognozy, to jednak „bieżące obserwacje sprzedaży w sklepach są optymistyczne” i spodziewa się, że czwarty kwartał będzie zdecydowanie lepszy od poprzedniego i od IV kw. 2010 r.

Poprzeczka nie jest ustawiona wysoko, bo III kw. (grupa miała w tym okresie 331 mln zł przychodów (+0,5 proc. r/r), 2,2 mln zł straty operacyjnej i 8 mln zł straty netto) jest sezonowo najsłabszy, a w IV kw. ubiegłego roku firma – przez rezerwy na nierentowne sklepy – zanotowała 82 mln zł straty operacyjnej i 91 mln zł straty netto.

Główną przyczyną wpadki z prognozami jest – według zarządu – wymagające otoczenie rynkowe (a nie błędy własne), w tym działania konkurencji, przede wszystkim sieci dyskontowych. W okresie prosperity pewnie nie byłoby to groźne, bo każdy miałby swój kawałek tortu, ale teraz rynek nie rośnie dynamicznie, a klienci coraz częściej wybierają sklepy dyskontowe, co zmusza resztę rynku do obniżania marż. Bomi – jako gracz średniej wielkości, już osłabiony i z powodu wysokiego zadłużenia nieelastyczny kapitałowo – musi przyjmować warunki, dyktowane przez większych rywali.

Prezes Romanowski jest jednak przekonany, że biznes prowadzony przez grupę ma dobre perspektywy, a przyjęta strategia w średnim okresie okaże się optymalna.
Jego zdaniem dla spółki najbardziej obiecujący jest segment supermarketów, formatu sytuującego się pomiędzy dyskontami a delikatesami. Te ostatnie mają zostać tylko w największych miastach.


Na koniec trzeciego kwartału w skład sieci sprzedaży grup Bomi wchodziły 1403 placówki, w tym 32 delikatesy, 22 supermarkety i 1349 sklepów osiedlowych (zdecydowana większość we franczyzie). Firma miała też 7 centrów dystrybucyjnych, 1 magazyn typu cross-dock i 3 hale cash&carry.

Marek Romanowski, pytany o możliwość sprzedaży części grupy (np. segmentu detalicznego) odpowiada, że „na chwilę obecną nie ma żadnych konkretnych informacji do przekazania”.  Podkreśla też, że straty w detalu nie niosą ze sobą groźby dokonania kolejnych odpisów  i przypomina, że spółka nadal nie rozwiązała 23 mln zł rezerw utworzonych przed rokiem w związku z procesem sanacji.

SŁOWA, SŁOWA...

Marek Romanowski, prezes Bomi - wypowiedzi z XI 2010 i XI 2011

2010
„Nasze prognozy podajemy z pełną odpowiedzialnością (…) Prognozy przygotowane zostały rzetelnie. W 2012 r. nasz zysk netto wyniesie 50 mln zł. Jestem tego pewien”
2011
„Sytuacja na rynku w III kw. okazała się niestety gorsza od założeń, przyjętych w momencie publikacji prognoz”

Spółka odwołała prognozy na lata 2011-2012 i nie podała nowych.

2010
„Wdrażamy plan sanacji. Prognozy na kolejne lata wskazują na szybkie przywrócenie zyskowności”
2011
„Kroki związane z sanacją wyodrębnionych placówek detalicznych udało się zrobić zasadniczo zgodnie z przyjętymi założeniami”

Po trzech kwartałach strata netto grupy Bomi to 5,5 mln zł, a w samym trzecim kwartale wyniosła 8 mln zł. Strata operacyjna w tym okresie to 2,2 mln zł, a strata netto w segmencie detalicznym to 10 mln zł.

2010
„Cały zarząd zobowiązał się do zakupu akcji”
2011
„Wierzę w spółkę i inwestycję w nią uważam za udaną”

Przez ostatnie 12 miesięcy Marek Romanowski kupił 11 tys. akcji spółki. W tym czasie kurs spadł o blisko 80 proc.