Prezes Forte nie narzeka . Tylko ta Ukraina...

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2010-07-27 00:00

Idziemy zgodnie z planem — zapewnia Maciej Formanowicz. Ma jednak jeden spory dylemat.

Idziemy zgodnie z planem — zapewnia Maciej Formanowicz. Ma jednak jeden spory dylemat.

Forte na trudnym dla wielu meblowym rynku radzi sobie całkiem dobrze. Osiąga zadowalające wyniki i dzieli się zyskiem z akcjonariuszami. Rynek zastanawia się, czy pozytywną tendencję udaje się spółce utrzymać.

— Na polski rynek nie możemy narzekać. Jeśli chodzi o Europę Zachodnią — ogólnie też, choć to zależy od konkretnego kraju. Podsumowując: wyniki są zgodne z naszym wewnętrznym budżetem —mówi Maciej Formanowicz, prezes Forte.

Na szczegółowe dane radzi jednak poczekać do publikacji raportu finansowego, czyli do końca sierpnia.

O ile z Polską i Zachodem generalnie nie ma problemów, to kłopoty Forte (zresztą nie tylko tej spółce) sprawia Ukraina. Zarząd zastanawia się nad zamknięciem zakładu produkcyjnego zlokalizowanego za naszą wschodnią granicą.

— Na razie moce produkcyjne są tam bardzo mocno ograniczone — do około 30 proc. Sprzedajemy na lokalnym rynku to, co wyprodukuje ukraińska fabryka, i częściowo też sprowadzamy towary z Polski — informuje Maciej Formanowicz.

Dodaje, że rynek ukraiński nie od dziś jest bardzo trudny.

— Myślę jednak, że to sytuacja przejściowa. W każdym razie decyzja o tym, czy kontynuować tam produkcję czy zamknąć zakład, zapadnie zapewne do końca roku — przyznaje.

Po innym zlikwidowanym zakładzie — w Przemyślu — Forte wystawiło na sprzedaż nieruchomości. Ich łączna powierzchnia to 6,77 ha.

— Trwają rozmowy z potencjalnymi kupcami. Jeśli oferty będą atrakcyjne — sprzedamy. Jeśli nie — poczekamy — mówi Maciej Formanowicz.

Nie precyzuje, jaka kwota byłaby atrakcyjna, by nie sugerować ewentualnym nabywcom oczekiwań. Przekonuje, że spokojnie może poczekać.

— Nie spieszy nam się ze sprzedażą, bo hala jest częściowo wynajęta i nie stanowi dla spółki żadnego obciążenia — kwituje Maciej Formanowicz.

Rynek nieruchomości odżył, ale jeszcze nie na tyle, by sprzedawało się wszystko na pniu. Przekonał się o tym boleśnie poprzedni likwidator innej meblowej spółki — Swarzędza — który próbował wielokrotnie upłynnić należące do niej nieruchomości poprodukcyjne. Potencjalnie na sprzedaż wciąż jest też marka Swarzędz.

— Nie miałem ostatnio propozycji kupna marki Swarzędz. Gdyby się pojawiła — trzeba by ją przeanalizować, bo nigdy nie należy mówić nigdy. Nie wydaje mi się jednak, by było to dla nas interesujące — przyznaje Maciej Formanowicz.

Powód? Według prezesa, marka wymaga bardzo istotnej rewitalizacji.

— Im dłużej decydenci zwlekają z jej sprzedażą, tym mniejsze będzie mieć znaczenie na rynku i tym niższa będzie ostatecznie wartość dla nabywcy — przestrzega prezes Forte.