Prezes Maersk: Powrót ropy powyżej 55 USD nie do uniknięcia

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2016-02-11 14:33

Notowania ropy muszą wrócić powyżej średnich pułapów z ubiegłego roku, aby w długim terminie producenci dalej mogli wydobywać surowiec, ocenia Nils Smedegaard Andersen, prezes duńskiego konglomeratu Maersk.

Od początku tygodnia notowania ropy brent tąpnęły o 11,4 proc., zbliżając się na dystans zaledwie 3 dolarów od 12-letniego minimum ze stycznia. Mimo to zdaniem Nilsa Smedegaarda Andersena, prezesa konglomeratu transportowo-naftowego Moeller-Maersk, notowania surowca będą musiały się w długim terminie znacząco odbić, aby konsumenci mogli być nadal w niego zaopatrywani.

- Aby świat był dalej zaopatrywany w ropę, nie wystarczy sama produkcja Arabii Saudyjskiej. Świat potrzebuje wydobycia także ze źródeł, gdzie koszty wydobycia są wyższe. Właśnie dlatego sądzimy, że ceny muszę pójść do góry – powiedział Nils Smedegaard Andersen w rozmowie z agencją Bloomberg.

Menedżer przyznał, że Maersk spodziewał się zniżek cen ropy, gdy ta kosztowała 110 USD za baryłkę, jednak ich skala przerosła oczekiwania konglomeratu. To nie jedyny głos zapowiadający znaczne odbicie cen ropy. W pierwszym kwartale przyszłego roku ceny ropy sięgną 49 USD za baryłkę, wynika ze średniej prognoz zebranych przez Bloomberga.

- To, gdzie dokładnie powinny znajdować się ceny ropy, zależy od tego, jak bardzo producentom uda się obniżyć koszty wydobycia. Jednak ceny zdecydowanie nie powinny kształtować się poniżej średniej z 2015 r. [czyli 54 USD za baryłkę – red.] – powiedział Nils Smedegaard Andersen.


Notowania ropy brent w USD za baryłkę. Źródło: Bloomberg.