Prezes NBP: sytuacja budżetu państwa jest trudna

PAP
opublikowano: 2024-04-05 16:21

Sytuacja budżetowa jest trudna i NBP musi tę sytuację obserwować - oświadczył w piątek prezes NBP Adam Glapiński. Jak podkreślił, bank centralny oferuje pełną możliwość współpracy z rządem i ministerstwem finansów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

"Rząd ma trudną sytuację budżetową" - stwierdził Glapiński na piątkowej konferencji prasowej. Dodał, że Polsce grozi unijna procedura nadmiernego deficytu, jej wszczęcie ograniczałoby swobodę ruchów rządu, a dla społeczeństwa byłoby "zimnym prysznicem". Szef NBP ocenił, że pieniądze z KPO "to kropla w morzu" i napływ tych środków może zwiększyć PKB o 0,2 pkt proc.

"Musimy tę sytuację obserwować i jesteśmy skłonni współpracować z rządem w każdym zakresie" - oświadczył prezes banku centralnego. "Oferujemy pełną możliwość współpracy z rządem i Ministerstwem Finansów w obliczu trudności budżetowych" - dodał, zwracając uwagę na groźbę narastającego wysiłku zbrojeniowego.

Glapiński oświadczył jednocześnie, że "nie ma mowy o obniżce stóp procentowych". "Ich obecny poziom oddziałuje dezinflacyjnie, realnie stopy są coraz wyższe i ten hamulec działa coraz mocniej" - podkreślił.

"Pełne uwolnienie cen energii = wzrost inflacji"

"W przypadku pełnego zniesienia tarcz - to jest nieprawdopodobne, rząd z góry mówi, że tego nie zrobi - gdyby nastąpiło pełne zniesienie tarcz antyinflacyjnych, to wskaźnik inflacji by się przesunął o jakieś 4 punkty do góry, do 7,5 proc. w czwartym kwartale 2024" - dodał Glapiński.

Szef NBP dodał, że przy założeniu, iż obecne rozwiązania prawne zostałyby utrzymane, to wówczas inflacja na koniec roku powinna wynieść 3,9 proc. Tłumacząc wzrost cen na koniec roku o 3,9 proc. Glapiński tłumaczył, że wynika to m.in. ze wzrostu wynagrodzeń.

Dodał, że inflacja powinna się ukształtować pomiędzy tymi dwoma wartościami czyli 3,9 a 7,5 proc.

Glapiński dodał, że w dyskusji na Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) "nie pojawia się temat obniżania stóp".

W piątek minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska poinformowała na platformie X (dawniej Twitter), że rządowy projekt ustawy w sprawie cen energii dla odbiorców jeszcze w kwietniu trafi do Sejmu. Pojawić się ma tzw. bon energetyczny, który według wyliczeń minister, może objąć minimum 3,5 mln gospodarstw domowych.

Obecnie ceny energii, gazu oraz ciepła są zamrożone w ramach wprowadzonych przez poprzedni rząd tarcz antyinflacyjnych; przepisy wygasają w połowie roku.

Pod koniec 2023 r. uchwalono ustawę, która utrzymuje w I połowie 2024 r. dotychczasowe zasady ochrony określonych odbiorców energii elektrycznej, gazu i ciepła. Przepisy przewidują m.in. maksymalne ceny prądu dla gospodarstw domowych oraz małych i średnich firm. Utrzymano dotychczasową maksymalną cenę energii elektrycznej na poziomie 412 zł za MWh netto do określonego limitu zużycia.