PAP: Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Maciej Tokarczyk zastrzelił się z winchestera kaliber 7,62 - poinformowała w niedzielę Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Na 99 procent prokuratorzy potwierdzili, że śmierć prezesa była wynikiem samobójstwa.
Prokurator Mieczysław Orzechowski, powiedział, że nie można jednak na razie całkiem wykluczyć udziału innych osób w śmierci prezesa NFZ.
Poinformował on, że ciało Tokarczyka znalazła przed godz. 15 w sobotę jego żona. Zwłoki znajdowały się koło szuwarów, nad stawem, na posesji domu rodzinnego Tokarczyków, położonego pod Barczewem, koło Olsztyna.
Zwłoki leżały na boku, a między nogami znajdował się sztucer myśliwski Winchester, kaliber 7,62. Najprawdopodobniej prezes NFZ włożył sobie lufę do ust i strzelił.
Z pierwszych ustaleń wynika, że Tokarczyk przyjechał do swojego podolsztyńskiego domu w piątek. W sobotę został sam z synem, po tym, jak jego żona pojechała z córką na jazdę konną.
Syn po raz ostatni widział ojca przed godziną 12.00 stojącego przy sejfie z bronią. Po powrocie z koni żona Macieja T. zaczęła się niepokoić, jego długą nieobecnością. Ujrzała otwarty sejf i zaczęła szukać męża.
Minister zdrowia Leszek Sikorski określił śmierć Tokarczyka jako wielką tragedię. "Straciliśmy człowieka, który nie był koniunkturalistą, doskonale zorientowanego w dziedzinie ochrony zdrowia" - powiedział Sikorski.
Zdaniem byłego ministra zdrowia, senatora Marka Balickiego, śmierć prezesa NFZ to dramat i zaznaczył, że jest za wcześnie na komentowanie tej sprawy.
Balicki zaznaczył, że przez dwa miesiące współpracował z Tokarczykiem jako prezesem Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Podkreślił, że bardzo cenił tę współpracę ze względu na kompetencję Tokarczyka w ochronie zdrowia.
W opinii przewodniczącej sejmowej komisji zdrowia pos. Barbary Błońska-Fajfrowskiej (UP) nowy prezes NFZ powinien być powołany jak najszybciej.
Posłanka uważa, że sytuacja, w której w czasie rozpoczęcia kontraktowania usług medycznych Fundusz nie ma prezesa i wiceprezesa nie jest normalna i powinna trwać jak najkrócej.
Zaznaczyła, że niestosowne jest łączenie tragicznej śmierci prezesa NFZ z bieżącą sytuacją w służbie zdrowia oraz doniesieniami o konflikcie między władzami NFZ a resortem zdrowia.
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia miał szansę ochronić służbę zdrowia przed chaosem. Jego śmierć to dramat i tragedia rodzinna - uważa poseł sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS). Poseł podkreślił niezwykłe kompetencje Tokarczyka w dziedzinie ochrony zdrowia.
Maciej był chyba zbyt uczciwy na obecne czasy - powiedział PAP jego przyjaciel Jarosław Pinkas, obecnie wicedyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie.
Pinkas podkreślił, że Tokarczyk miał rozległą wiedzę na temat mechanizmów działających w ochronie zdrowia. "Był człowiekiem niezwykle uczciwym i prawym, chyba niestety nie był politykiem" - powiedział.
Samobójstwo może popełnić tylko ktoś, kto jest w głębokiej depresji i nie widzi żadnej drogi wyjścia z sytuacji - uważa poseł Elżbieta Radziszewska (PO).
"Zastanawiałam się co takiego było, oprócz aspektów zdrowotnych (Tokarczyk przeszedł niedawno operacje kręgosłupa), że był poddawany olbrzymim napięciom psychicznym do tego stopnia, że wyjął broń i strzelił sobie w głowę nie patrząc na to, że ma małe dzieci i rodzinę, życie przed sobą i dopiero 40 lat" - powiedziała Radziszewska.
Śmierć Tokarczyka zbiega się z konfliktem, jaki trwał od około trzech tygodni pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a Narodowym Funduszem Zdrowia. Spór dotyczył planu finansowego na 2004 r. dla Funduszu.
W czwartek do dymisji podał się wiceprezes ds. medycznych NFZ Mirosław Manicki, który twierdził, że nie jest możliwe za pomocą "nadanego przez ministra zdrowia" planu finansowego zabezpieczenie świadczeń zdrowotnych w 2004 roku "choćby na poziomie tego roku".
Manickiemu nie podobały się też rezerwy w wysokości 200 mln zł na zobowiązania wynikające z prawomocnych wyroków sądowych oraz w wysokości 700 mln zł "na pokrycie kosztów świadczeń zdrowotnych oraz refundacji cen leków".
W piątek Sikorski zwołał konferencję prasową, na którą jednak nie przyszedł Tokarczyk. Sikorski podczas konferencji bardzo ciepło wyrażał się o Tokarczyku i podkreślał, że nie toczy z nim jakiegokolwiek sporu.
W tym samym czasie w Narodowym Funduszu Zdrowia odbywało się spotkanie dyrektorów oddziałów wojewódzkich Funduszu z jego zarządem. Dyrektorzy wystosowali do mediów oświadczenie, w którym napisali, że "przedłożony przez ministra zdrowia plan finansowy jest wadliwy pod względem struktury i niespójny z jednolitymi zasadami kontraktowania świadczeń zdrowotnych, które stanowią podstawę konkursu ofert na rok 2004".
Sikorski powiedział PAP, iż Tokarczyk mówił mu o swoim niepokoju związanym z dymisją Manickiego. Obawiał się, że Fundusz nie jest przygotowany do kontraktowania świadczeń na 2004 r.
Tokarczyk urodził się 17 kwietnia 1963 roku w Gdańsku. Był absolwentem Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Gdańsku, ukończył też studia podyplomowe w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych na Wydziale Finansów i Bankowości Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu.
W latach 1988-1998 pracował na oddziale laryngologii w szpitalu wojewódzkim w Elblągu; pracował też w tamtejszym pogotowiu ratunkowym i ośrodku zdrowia.
W 1996 założył i prowadził Wojewódzką Poradnię Audiologiczną w Elblągu. Współpracował z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie. Był konsultantem regionalnym i wojewódzkim w dziedzinie audiologii i foniatrii dla województwa warmińsko-mazurskiego w latach 1999-2001.
1999 r. pracował w Warmińsko-Mazurskiej Regionalnej Kasie Chorych - jako zastępca dyrektora oddziału w Elblągu. Od października 2001 roku był wiceprezesem, a następnie od września 2002 roku do momentu zniesienia urzędu prezesem Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Od 22 kwietnia tego roku był podsekretarzem stanu w ministerstwie zdrowia. 7 lipca 2003 roku powołany został na stanowisko prezesa NFZ.
: