Prezes Pol-Inoweksu buduje ekologiczny biznes

Szef spółki przenoszącej fabryki zainwestował w biożywność, dodał do niej ekochemię, a teraz myśli o hotelu promującym zdrowy styl życia

Podróże kształcą. Przynoszą też pomysły na biznes. Tak było z Bartoszem Świderkiem, wiceprezesem założonego przez ojca Pol-Inoweksu, lubelskiej spółki zajmującej się relokalizacją zakładów przemysłowych, która zatrudnia 300 osób, a w ubiegłym roku miała 30 mln zł przychodów.

PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY:
Wyświetl galerię [1/2]

PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY:

Mój ojciec, który ma ponad 70 lat, a dwa lata temu zmienił tryb życia i przeszedł na dietę, dziś ma lepsze wyniki krwi niż ja. Im wcześniej zaczniemy dbać o zdrowie, w tym lepszym komforcie dożyjemy starości — mówi Bartosz Świderek, prezes PolBioEco Polska.Polska. Fot. Marek Wiśniewski

— Dużo jeżdżę po świecie, średnio 150 dni w roku jestem za granicą. Najwięcej czasu spędzam w Europie Zachodniej. W Wielkiej Brytanii przetworzone jedzenie jest niesmaczne, trzeba kupować żywność „organic”. Gdy porównałem ceny takich produktów w Wielkiej Brytanii i Polsce, okazało się, że kwoty na etykietach są takie same, z tą różnicą, że w Polsce są wyrażone w złotych, a tam w funtach. Stąd wziął się pomysł, żeby eksportować taką żywność z Polski — mówi Bartosz Świderek, prezes PolBioEco Polska.

Polska napędza

Spółkę założył cztery lata temu. Liczył na 500 mln mieszkańców UE. Wydawało się to proste: Pol-Inowex ma doświadczenie, bo realizował projekty we wszystkich, poza Albanią, krajach Europy.

— Życie pokazało, że wejście z artykułami spożywczymi nie jest proste. Sprzedajemy do każdego kraju, w którym mamy odbiorców, jeździmy na targi zdrowej żywności, ale to wciąż małe ilości — tylko 10 proc. sprzedaży trafia za granicę. Dlatego skupiamy się teraz na Wielkiej Brytanii i Niemczech. Zamierzamy dostosowywać produkty do oczekiwań klientów z tych krajów. W dwa lata chcemy generować za granicą 50 proc. obrotów — mówi Bartosz Świderek.

Na szczęście dla PolBioEco w Polsce zapanowała moda na zdrowe odżywianie. Firma rokrocznie podwaja obroty, które w tym roku mają przekroczyć 20 mln zł, a w ofercie ma ponad 130 produktów spożywczych.

— Będziemy zwiększać ofertę. Dynamicznie rośnie rynek napojów, a mija moda na płatki śniadaniowe, które jeszcze 4-5 lat temu napędzały rynek ekożywności — mówi Mariusz Dadej, dyrektor generalny PolBioEco Polska.

Zachód tym żyje

Niedawno do zdrowej żywności firma dodała kosmetyki i ekologiczne środki czystości pod marką EcoNaturo.

— Sądziłem, że uda się wprowadzić te produkty dużo wcześniej, ale nie tak łatwo pogodzić ekologiczność z użytecznością i efektywnością. Po wielu próbach udało się nam stworzyć linię produktów potwierdzoną europejskimi certyfikatami Ecolabel i Viva. Są to m.in. płyny do mycia naczyń, szyb czy urządzeń sanitarnych. Założyliśmy, że cena dla klienta nie może przekraczać 10 zł, bo podobne towary są na polskim rynku, ale kosztują o 50-100 proc. więcej, co ich nie zachęca — uważa Bartosz Świderek.

Wkrótce firma poszerzy ofertę o ekologiczne środki do zmywarek i wprowadzi na rynek nowość: płyn do płukania owoców i warzyw.

— Targi w Europie Zachodniej dowodzą, że to najlepszy moment na wejście w rynek ekologicznych środków czystości. To teraz trzeba inwestować, wchodzić do sieci, żeby nie przespać okazji, chociaż popyt wciąż jeszcze nie jest jednak wystarczająco duży, by generować zyski — ocenia Mariusz Dadej.

Beskidy uspokoją

Na razie badania nad nowymi produktami PolBioEco zleca w Polsce, Niemczech, Włoszech i na Litwie, a produkcję, w tym konfekcjonowanie (w ofercie spożywczej są m.in. płatki śniadaniowe, kawy zbożowe, napoje roślinne i zioła) — w Polsce.

Firma współpracuje też z dużymi polskimi producentami. Pracuje w niej 20 osób. Dopiero w tym roku ma przynieść pierwsze zyski. Bartosz Świderek nie chce ujawnić, ile już zainwestował w PolBioEco.

— Dużo więcej, niż myślałem, ale nie żałuję. To fajna przygoda. Na razie daje dużo satysfakcji, bo rynek i firma rosną. Mamy dwie możliwości: zostać na tym etapie i produkować to, co już mamy, dążąc do maksymalizacji zysku, albo cały zysk przeznaczać na dalszy rozwój. Przez najbliższe trzy lata planujemy drugą opcję. Myślę, że inwestycja już się zwróciła, bo firma jest warta więcej, niż w nią włożyłem. Już do niej nie dokładam — mówi Bartosz Świderek.

Po głowie chodzą mu kolejne pomysły.

— Mamy w Wiśle dom wczasowy Beskidy, który pozostał nam po sporze sądowym z byłym partnerem biznesowym. Chcemy go wyremontować i przy wykorzystaniu produktów PolBioEco zaoferować ośrodek, w którym wczasowicze będą dobrze się odżywiać, dobrze spać, żeby w szybko zmieniającym się świecie odnaleźć równowagę — mówi Bartosz Świderek.

OKIEM BRANŻY

Potrzebna cierpliwość

SŁAWOMIR CHŁOŃ, prezes firmy Organic Farma Zdrowia

Ekokosmetyki i środki higieny domowej czy czyszczące to segment, który dynamicznie rośnie, jest to jednak kwestia niskiej bazy, bo rynek jest wciąż niszowy. Dziś na mocno rozwiniętych pod względem ekologii rynkach, jak niemiecki czy włoski, na około 50 półek z ekoproduktami pięć regałów należy właśnie do tych segmentów. Jeśli konsumenci od wielu lat widzą w masowym medialnym przekazie regularne reklamy np. środków piorących, to trudno nagle zmienić świadomość marek. W przypadku owoców czy warzyw jest to łatwiejsze, bo takiej świadomości nie było. Ponadto hamulcem jest też cena. Nie zmienia to faktu, że wejście na rynek z taką ofertą jest słusznym krokiem. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość.

 

OKIEM BRANŻY

Jest coraz ciaśniej

SYLWESTER STRUŻYNA, prezes firmy BioPlanet

Relatywnie wysokie ceny i marże skusiły wiele podmiotów do pojawienia się w branży żywności ekologicznej. Dyskonty zaczęły wprowadzać ofertę produktów pod własnymi markami, a największe koncerny spożywcze, jak chociażby Bakoma, zaczęły budować własne ekologiczne nogi biznesu. Na rynku zrobiło się więc ciasno, a opłacalność spada. Wprawdzie wydatki na takie produkty rosną, ale wolniej niż oferta. Zwłaszcza nowym graczom jest więc trudno się przebić. Z eksportem nie jest łatwiej — w każdym z krajów jest przecież wielu lokalnych producentów i przetwórców. Nieco prościej jest sprzedać produkty nieprzetworzone, surowce. Najlepszy czas na pojawienie się na tym rynku był 5-7 lat temu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, współpraca Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Prezes Pol-Inoweksu buduje ekologiczny biznes