Lech Sznajder, prezes ZAP Piastów, po odkupieniu za 3,5 mln zł akcji od NFI i Skarbu Państwa, kontroluje 98,3 proc. kapitału zakładowego akumulatorowej spółki. Na inwestycje planuje wydać w tym roku 6,6 mln zł.
Główny akcjonariusz ZAP Piastów, jednego z dwóch najbardziej liczących się producentów akumulatorów w Polsce, przejął już niemal całkowicie kontrolę nad firmą.
— Pod koniec 2001 r. odkupiłem od NFI 27 proc. akcji, a w lutym ponad 16 proc. należących do Skarbu Państwa. Wartość obu transakcji wyniosła około 3,5 mln zł — mówi Lech Sznajder.
W rękach właściciela jest 98,3 proc. akcji podwarszawskiej firmy. Na jej przejęcie wydał łącznie około 10 mln zł.
Właściciel na razie nie planuje wprowadzenia do spółki inwestora branżowego.
— Najpierw chcę podnieść wartość ZAP. Nie wykluczam aliansu z inwestorem branżowym, ale dopiero około 2004 r., kiedy Polska wejdzie do UE — dodaje prezes.
W 2001 r. producent akumulatorów wypracował 700 tys. zysku netto przy przychodach wynoszących 63 mln zł. W tym roku zyski mają się zwiększyć do około 2 mln zł, a przychody do 70 mln zł. Poprawa wyników związana jest ze zwiększeniem rocznej produkcji — z 625 tys. szt. akumulatorów w roku ubiegłym do około 750 tys. sztuk w roku 2002.
— Planujemy także zwiększyć eksport. W 2001 r. stanowił on około 28 proc. sprzedaży, w tym roku chcemy tę wartość podnieść do 36-38 proc. W 2004 r. sprzedaż eksportowa powinna sięgnąć 45 proc. — zapewnia prezes.
W tegorocznych planach znajdują się też wydatki inwestycyjne. Na zakup maszyn, modernizację oczyszczalni ścieków oraz budowę magazynu wysokiego składowania spółka wyda około 6,6 mln zł.
W Polsce największym konkurentem ZAP jest poznańska Centra, należąca do amerykańskiego koncernu Exide Technologies. Firma ta chce w tym roku sprzedać 3,3 mln akumulatorów. Jej udział w rynku, zdaniem jej przedstawicieli, sięga 42 proc. Według prezesa Sznajdera, ZAP Piastów miał szacunkowo w 2001 r. 21-proc. udział. W całym 2001 r. na rynek, według wstępnych obliczeń, trafiło niewiele ponad 2 mln akumulatorów.