Prezydent nie pomógł giełdzie

Przemysław Barankiewicz
opublikowano: 2002-07-10 00:00

Przez cały dzień inwestorzy czekali na przemówienie prezydenta George W.Busha dotyczące sposobów uniknięcia kolejnych skandalów księgowych. Analitycy odebrali jego przesłanie jako krok w dobrym kierunku, ale dla wielu środki zaproponowane przez prezydenta są za mało stanowcze. Indeksy w USA po czterech godzinach bezruchu pod koniec sesji już mocno traciły.

Szczególnie słaba była branża półprzewodników, której prognozy wyników na 2003 r. obciął bank Merrill Lynch. Mocno spadały ceny akcji KLA-Tencor, Novellusa i Applied Materials. Sam sprawca przeceny także nie mógł zaliczyć wtorku do udanych. Merrill Lynch był najsłabszą z dużych spółek finansowych. Jeden z akcjonariuszy wytoczył proces bankowi za różnice między prywatnymi a publicznie prezentowanymi rekomendacjami. Proceder ten kosztował już ML 100 mln USD kary.

Wśród spółek z indeksu Dow Jones spadkiem wyróżniał się Intel. Salomon Smith Barney zredukował cenę docelową największego producenta procesorów aż o 40 proc. Poprawiła się za to wycena Microsoftu. Analitycy Sanford Bernstein liczą, że kwartalne wyniki spółki Billa Gates’a pobiją oczekiwania rynku.

Jeszcze gorsze nastroje panowały w Europie. Pogorszyła je informacja o spadku produkcji przemysłowej i najwyższym od trzech lat bezrobociu w Niemczech. Do najsłabszych blue chipów należał Alcatel. Agencja Moody’s obniżyła rating francuskiej spółki do poziomu “śmieciowego”, bo jej zdaniem popyt na części do telefonów będzie nadal spadał. W Paryżu rosła cena Vivendi, ale to chyba chwilowe. Już po zakończeniu sesji władze poinformowały, że rozpoczynają badanie ksiąg Koncernu.

W Japonii rosły kursy eksporterów, bo rząd zapowiedział interwencje na rynku walutowym w celu osłabienia jena.