Klamka zapadła. Metryczki ujawnią nazwiska wszystkich urzędników biorących udział w wydawaniu decyzji.
Pełnym sukcesem zakończyła się akcja "Pulsu Biznesu", której celem było wprowadzenie w Polsce metryczek decyzji urzędniczych. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał naszą nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego i ordynacji podatkowej, powstałą przy współpracy z kancelarią prawniczą Salans. Tym samym zakończony został jej proces legislacyjny. Metryczki zaczną obowiązywać po 6 miesiącach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Kancelaria prezydenta podkreśliła, że metryki mają służyć ujawnianiu osób biorących udział w przygotowywaniu i wydawaniu decyzji administracyjnych. Dzięki temu możliwa będzie lepsza kontrola urzędników państwowych i samorządowych (jest ich ok. 450 tys.) i łatwo będzie ustalić winnych złamania prawa oraz pociągnąć ich do odpowiedzialności finansowej (do wysokości rocznej pensji).
— Metryczki mają służyć nie tylko karaniu złych urzędników, ale przede wszystkim zmobilizowaniu ich do lepszej pracy. Należy oczekiwać wyraźnej poprawy jakości decyzji administracyjnych, co przyniesie korzyści przedsiębiorcom i obywatelom — mówi Adam Szejnfeld, przewodniczący sejmowej komisji Przyjazne Państwo.
Firma Deloitte wyliczyła, że najwięcej za błędne decyzje przyjdzie płacić pracownikom samorządowym województwa mazowieckiego (do 52 tys. zł), a najmniej województwa podlaskiego (do 40 tys. zł). Średnia kwota kar w skali kraju wyniosłaby ok. 50 tys. zł.
"PB" od ponad 2 lat prowadził akcję mobilizowania rządu i parlamentu do wprowadzenia majątkowej odpowiedzialności urzędników, którzy bezprawnymi decyzjami niszczą firmy. Dzięki naszej akcji od połowy maja obowiązuje ustawa o karach pieniężnych dla urzędników (6 lat obrastała kurzem w Sejmie). Jednak w ustawie PO brakowało mechanizmu identyfikacji urzędników pracujących przy decyzjach. Lukę tę zapełnia ustawa "PB", która uzyskała poparcie organizacji przedsiębiorców.
Nasz projekt napotkał w Sejmie silny opór środowisk urzędniczych, które poprzez zaprzyjaźnionych posłów próbowały go storpedować. Początkowo rząd też był sceptyczny. Zmienił jednak zdanie i poparł inicjatywę.
Nasiona GMO muszą poczekać
Prezydent zawetował ustawę o nasiennictwie, bo jego zdaniem w części odnoszącej się do odmian roślin genetycznie modyfikowanych (GMO) jest niedopracowana pod względem prawnym. Zapewnił, że jeśli parlament przyjmie jego weto, to w trybie natychmiastowym skieruje do parlamentu, jako inicjatywę prezydencką, ustawę bez zapisów dotyczących GMO. Na jej przyjęcie czekają tysiące polskich ogrodników, sadowników i szkółkarzy.