Prezydent skreślił definitywnie KPO

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-05-29 20:00

Komentarz na poniedziałek zakończyłem zdaniem „podpisanie specustawy tuż przed kampanią wyborczą wywoła w instytucjach UE skandal tak gruby, że pieniądze dla Polski na KPO będzie trzeba uznać za ostatecznie już skreślone”. Ta czarna perspektywa po zaledwie kilku godzinach stała się ciałem.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Błyskawiczne zaakceptowanie przez Andrzeja Dudę sztandarowej ustawy PiS nie mogło być żadną niespodzianką. W dotychczasowej historii bardzo nielicznych odmów podpisu głównym i absolutnie najważniejszym dla prezydenta powodem było naruszanie jakimiś przepisami jego uprawnień. Zniewagi własnego urzędu nie darowuje, takie były przyczyny m.in. skierowania do zamrażarki Trybunału Konstytucyjnego (TK) nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, której wejście w życie według rządu miałoby odblokować unijne pieniądze finansujące pocovidowy KPO – Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności. Notabene koniecznie trzeba pamiętać, że Polska uczestniczy we wspólnotowej zrzutce dłużnej na ten cel – zostało to ratyfikowane ustawowo – ale ani eurocenta nie dostajemy. KPO jako pozycja zasilana przez UE nie był elementem budżetów na lata 2022 i 2023, żadne transfery unijne oczywiście nie znajdą się również w projekcie na 2024 r. Przy czym zupełnie już nieważny staje się spór prezydencko-premierowski przed sparaliżowanym trybunałem Julii Przyłębskiej o ustawę wspomnianą wyżej. Ta najnowsza o czerezwyczajnej (nadzwyczajnej) komisji do spraw skazania na polityczną banicję Donalda Tuska wysadza w powietrze wcześniejsze tzw. kamienie milowe w obszarze praworządności i zrywa długo negocjowane, trudne porozumienie rządowo-unijne. Podczas wakacji czerezwyczajka będzie w anormalnym tempie przygotowywała pierwszy raport, który ma uderzyć personalnie w Donalda Tuska i cały bilans rządów 2007-15 dokładnie 17 września, czyli miesiąc przed wyborami (niemal pewny ich termin to 15 października). Mniej więcej w tym samym czasie Komisja Europejska będzie formalizowała przeznaczenie miliardów teoretycznie należnych Polsce, może rozda je innym potrzebującym?

1 października 2014 r. Jarosław Kaczyński żegnał Donalda Tuska odchodzącego do Brukseli ze szczerą ulgą, albowiem przewidywał, że bez takiego przeciwnika przejmie w 2015 r. władzę. Obecnie prezes boi się także tylko Donalda Tuska, dlatego postanowił uprzedzająco zniszczyć go bez względu na wynik wyborów.
JERZY DUDEK / Forum

Ustawa o czerezwyczajce nie tyka kompetencji prezydenta, zatem weto z definicji nie mogło jej dotyczyć. Notabene Andrzej Duda zaakcentował jej prawdziwy sens, czyli bezpośrednie wykorzystanie propagandowe w nadchodzącej kampanii, bardziej otwarcie niż robiło to nawet PiS podczas forsowania w Sejmie. Przy okazji trzeba uwypuklić kosmiczną wręcz różnicę między kierowaniem przez prezydenta ustawy do TK przed podpisaniem w trybie prewencyjnym, a podpisywaniem i składaniem wniosku dopiero w trybie następczym po jej wejściu w życie. W tym pierwszym wariancie głowa państwa jest konstytucyjnym mocarzem decyzyjnym, natomiast w drugim zniża się do roli zaledwie petenta TK, jednego z podmiotów na długiej taśmie (wymienionych ustawowo z nazwy jest osiem, zaś cała masa spełnia kryteria ogólnie określone kategoriami) uprawnionych do wnioskowania.

Wszyscy oburzeni podpisem powinni zadać sobie pytanie retoryczne – a czego się naiwnie spodziewaliście? Poza absolutnymi wyjątkami, których genezę wspomniałem, Andrzej Duda co do zasady prowadzi usługi podpisowe dla macierzystej partii. Gdy wcześniej to uzgodniła, podpis składał dosłownie w godziny, czuł się urażony jedynie, gdy przyspieszony termin nie został z nim przez PiS uzgodniony, ale żądany. Emerytowany profesor administratywista Jan Zimmermann, promotor doktoratu Andrzeja Dudy na Jagiellonce, już osiem lat odżegnuje się i wstydzi za zagrywki wychowanka właśnie w obszarze prawnym. Ustawa o czerezwyczajce niszczy tyle kanonów prawa, że gdyby niektóre jej ułomności student Andrzej Duda ćwierć wieku temu preferował na egzaminach – nigdy by Jagiellonki nie ukończył.