Prezydent wszedł w nie swoje buty

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-01-29 19:31

Czwartkowy korowód reprezentantów klubów i kół parlamentarnych w Pałacu Prezydenckim nie miał jakiejkolwiek podstawy konstytucyjnej.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Karol Nawrocki formalnie zaprosił, ale w politycznej praktyce po prostu wezwał na swój dywanik (w pałacu jest ich dostatek) nie reprezentatywną delegację Sejmu i Senatu, lecz partyjne podgrupki. Enty raz wypada przypomnieć, że Konstytucja RP z 1997 r. ustanowiła nam ustrój parlamentarno-gabinetowy z domieszką prezydencką, w niektórych okolicznościach zyskującą znaczenie. Sejm i Senat sprawują władzę ustawodawczą, natomiast wykonawcza została podzielona pomiędzy Radę Ministrów oraz prezydenta RP. Konstytucyjne styki głowy państwa z parlamentem są bardzo nieliczne – najważniejszy to oczywiście decyzja podpisowa prezydenta, kończąca ścieżkę legislacyjną ustaw. Pozostałe przepisy mają charakter techniczny i epizodyczny, najważniejsze jest awaryjne zastępowanie prezydenta przez marszałka Sejmu (a potem Senatu), co zdarzyło się raz w 2010 r. po katastrofie smoleńskiej. W okolicznościach zwyczajnych związki obu władz ograniczają się do udziału marszałków w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Konstytucja oczywiście nie zabrania dodatkowych relacji prezydencko-parlamentarnych uzgodnionych przez równoprawnych partnerów. Merytoryczna debata o usprawnieniu procesu legislacyjnego, czego następstwem byłoby zmniejszenie liczby wet Karola Nawrockiego, bezwzględnie jest na szczytach państwa potrzebna. Adresatami prezydenckiego zaproszenia musieliby być jednak obaj marszałkowie z prezydiami izb, konwentami seniorów oraz przewodniczącymi pozostałych kół niewchodzących w ich skład. Taka wspólna narada zyskałaby odpowiednią wagę polityczną, odmowa udziału w niej jakichś sejmowych czy senackich decydentów nawet bardzo niechętnych prezydentowi byłaby niewyobrażalna.

Niestety, Karol Nawrocki zrealizował zupełnie inną formułę. Wszedł w nie swoje buty, które funkcjonalnie nawet trudno nazwać – nadmarszałka? Rozmawiał kolejno odrębnie z klubami i kołami, tym samym demonstracyjnie zrównując ich pozycję, a to przecież absurd polityczno-arytmetyczny. Nie da się przecież zrównać w Sejmie znaczenia decyzyjnego 188-osobowego klubu Prawa i Sprawiedliwości – oczywiście przy uwzględnieniu okoliczności, że to opozycja – czy realnie trzymającej rządowe lejce 156-osobowej ekipy Koalicji Obywatelskiej z 4-osobowymi kanapami Razem czy Demokracji Bezpośredniej, a także najmniejszej 3-osobowej Konfederacji Korony Polskiej. Chwyt prezydenta był bardzo czytelny – chodziło o rozdzielenie na cztery osobne podmioty rządzącego tzw. konsorcjum 15 października, zwanego po stronie opozycyjnej (czyli także prezydenckiej) koalicją 13 grudnia. Udziałowcy konsorcjum podzielili odpowiedź na zaproszenie/wezwanie w stosunku 2:2. Koalicja Obywatelska oraz Lewica nie chciały nawet słyszeć, natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe oraz wewnętrznie rozlatująca się Polska 2050 jednak się stawiły. Cel miały taki sam – promowały własne partyjne projekty, licząc na łaskę Karola Nawrockiego, gdy ich ustawy kiedyś tam może ukończone trafią do podpisu. Niektóre z tych projektów w ogóle nie zostaną uchwalone, zatem wspominanie o nich nie miało sensu. Prezydent w odwrotną stronę upominał się o odmrożenie w Sejmie jego projektów, które zaliczyły pierwsze czytanie i utknęły. Pechowo dla niego – akurat w tej kwestii realnymi decydentami są koalicjanci, którzy z zaproszenia do pałacu nie skorzystali.

Wchodzenie w nie swoje buty Karol Nawrocki niedawno zapoczątkował w innej procedurze. Pierwszy raz w dziejach III RP powołał przy osobie prezydenta 7-osobową Radę Parlamentarzystów. To byt całkowicie prywatny, bez jakiegokolwiek umocowania w prawie. Po dwa mandaty przydzielił posłom PiS, Konfederacji oraz… PSL, a jeden posłance niezrzeszonej. Udziału w tym dziwacznym neotworze oczywiście odmówiły trzy partie współrządzące. Ludowcy w rozgrywkach na szczytach władzy realizują bliską im taktykę pokornego cielęcia, dla którego korzystne ma być ssanie również mleka prezydenckiego…

Możesz zainteresować się również: