Mostostalowi Zabrze może nie udać się szybka sprzedaż PRInżu. Bilfinger Berger, który ma wyłączność na rozmowy, narzeka na duże ryzyko transakcji. Wątpliwości inwestora nie pomogą Mostostalowi wygrać spór z wierzycielami.
Dziś decyduje się przyszłość giełdowej spółki budowlanej — Mostostalu Zabrze (MZ). Odbędzie się rozprawa, na której sąd rozpatrzy wniosek spółki o otwarcie postępowania układowego. Ma nim zostać objęte 70-80 mln zł długów.
Ratunkiem dla firmy i solidnym argumentem przed sądem mogłaby być sprzedaż udziałów w spółce drogowej PRInż. Wyłączność na negocjacje ma niemiecki koncern Bilfinger Berger.
Wiadomo jednak, że w trakcie rozmów pojawiły się problemy.
— Proces negocjacji został przyhamowany. Bilfinger miał wiele wątpliwości, zwłaszcza co do stopnia ryzyka dwóch dużych kontraktów zawartych w tym roku przez PRInż — mówi chcąca zachować anonimowość osoba zaangażowana w negocjacje.
Bilfinger Berger podważa wypłacalność kontrahentów PRInżu, a tak duże ryzyko będzie musiał zniwelować stworzeniem rezerw.
— Niemcy bardzo chcą obniżyć cenę zakupu, my jednak nie chcemy sprzedawać PRInżu poniżej pewnego pułapu — podkreśla Paweł Gaworzyński, rzecznik MZ.
NCC, który ma 47 proc. udziałów w PRInż, nie chce komentować przebiegu negocjacji.
— Nie dojdzie do zawarcia kontraktu tak szybko, jak niektórzy się tego spodziewali — mówi Janusz Puzia, prezes NCC Polska.
MZ zależy na jak najszybszym pozbyciu się PRInżu i odzyskaniu dzięki tej transakcji płynności.
Dzisiejsza rozprawa przed sądem dotyczyć będzie także wniosków o upadłość MZ, złożonych przez Hydrobudowę Śląsk i Dom Obrotu Wierzytelnościami Cash Flow. Niewykluczone jednak, że sąd zadecyduje o odroczeniu sprawy.