PRL-owskie wzornictwo w cenie

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 12-12-2019, 22:00

Za plastikowy fotel z lat 70. zapłacono ostatnio tyle, ile za obraz dobrego awangardzisty — mówi Cezary Lisowski z domu aukcyjnego Desa Unicum

„PB”: Czy design okresu PRL-u wraca do łask?

Cezary Lisowski: Zdecydowanie. Zjawisko ponownego zainteresowania wzornictwem przemysłowym z lat 50. 60. i późniejszych dekad obserwujemy od wielu lat i dotyczy ono wszystkich dziedzin: ceramiki, tkaniny czy mebli.

Co jest teraz najpopularniejsze?

Ostatni rok czy dwa lata przyniosły dużą popularność wyrobom ze szkła. Ale także pozostałe cieszą się zainteresowaniem.

Wcześniej nie były doceniane?

Nie były, i to z kilku przyczyn. Wszystko z tamtych czasów wrzuciliśmy do jednego worka i patrzyliśmy na to przez pryzmat szarego PRL-u. Z drugiej strony wiele z tych projektów w tamtych latach nie miało możliwości zaistnieć z powodu ograniczeń materiałowych czy braków technologicznych.

Jeżeli jest popyt, to pewnie rosną też ceny…

Oczywiście. Obserwujemy systematyczny wzrost cen. Organizowane przez nas aukcje są takim papierkiem lakmusowym, bo ich wyniki często potem przekładają się na to, co dzieje się na rynku. Padają też rekordy.

Na przykład?

Najlepszy jest chyba fotel z tworzywa sztucznego projektu Romana Modzelewskiego z 1958 r. Nie miał szansy wejść w tamtym czasie do produkcji i od końca lat 50. do lat 80. powstało prawdopodobnie tylko kilkadziesiąt jego egzemplarzy. W ubiegłym roku na pierwszej dużej aukcji designu, którą zorganizowaliśmy, wystawiliśmy taki oryginalny fotel, wykonany ręcznie przez autora w jego przydomowej pracowni. Egzemplarz z lat 70. został wylicytowany za 80 tys. zł, co z naszą opłatą aukcyjną daje łącznie około 95 tys. zł. To oznacza, że za przedmioty wzornictwa, przedmioty codziennego użytku jesteśmy w stanie zapłacić takie kwoty, jakie płacimy za dzieła sztuki. Za 100 tys. zł możemy kupić obraz dobrego awangardzisty.

Kto jest tym głównym zainteresowanym wzornictwem lat 50., 60., 70.? Osoby, które miały okazję w dzieciństwie się z tym zetknąć czy te, dla których są to obiekty historyczne?

Mamy wielu odbiorców. Są to osoby, które wychowywały się w otoczeniu tych mebli i przedmiotów, czyli pokolenie lat 50. i 60. Według moich obserwacji największym zainteresowaniem to wzornictwo cieszy się jednak wśród osób urodzonych w latach 70. i 80., które wracają w ten sposób wspomnieniami do otoczenia mieszkań rodziców i dziadków.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wielu Polaków ma w domu, może na strychu, może u babci meble, które pochodzą z tamtego okresu. Powinni się nimi zainteresować?

Oczywiście warto do nich sięgnąć, bo mogą to być przedmioty o dużej atrakcyjności projektowej czy artystycznej. Może się okazać, że w kredensie czy pawlaczu mamy zgromadzony całkiem duży kapitał.

Czy takie sprzęty mogą być lokatą kapitału?

Zdecydowanie tak, o czym świadczy rynek aukcyjny w ostatnich latach. Są fale większego zainteresowania różnymi dziedzinami, co wiąże się zazwyczaj z jakąś publikacją albo wystawą danego twórcy czy wytwórni. Spada natomiast zainteresowanie w innym obszarze. Wtedy na pewno warto nabywać przedmioty, które nie cieszą się akurat największą popularnością. Za chwilę pojawi się kolejna publikacja, odbędzie się kolejna wystawa, na której dany twórca, wytwórnia czy zjawisko zostanie przypomniane, i ceny znowu powędrują w górę. Mogę podzielić się doświadczeniem z organizacji wystawy Spółdzielni RZUT, która działała w Toruniu od lat 40. do lat 90.

Większość z kilkuset obiektów zgromadzonych kupiliśmy na portalach internetowych czy lokalnych ryneczkach, targowiskach, czasami dosłownie za 1 zł czy 2 zł. Po tej wystawie w 2015 r. wyroby RZUT-u stały się obiektem zainteresowania kolekcjonerów, trafiły do kolekcji muzealnych, a ich ceny poszybowały. Obecnie zdobyć je już bardzo trudno. No i kosztują znacznie, znacznie więcej.

Wystaw i aukcji takich przedmiotów jest chyba coraz więcej.

Organizujemy dwie duże aukcje w sezonie wiosennym i jesiennym, dwie duże aukcje designu i pomniejsze tematyczne aukcje online, które oferują przedmioty codziennego użytku. Organizują je również inne domy aukcyjne, ale duża część handlu przeniosła się do internetu, na portale internetowe, ale też grupy na portalach społecznościowych. Jest to już bardzo duży rynek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy