Dawno temu, jeszcze za życia Kim Ir Sena, miałem okazję przez dwa tygodnie przyjrzeć się jego ustrojowej utopii z bliska. Od tamtego czasu nie zmieniła się najważniejsza okoliczność — otóż na ziemskim globie w naszych czasach nie było, nie ma i już nie będzie drugiego państwa tak szczelnie odizolowanego od świata. Dlatego wyrażone po próbie jądrowej powszechne oburzenie, nie tylko najbliższych sąsiadów, takich jak Republika Korei (południowa) i Japonia, a nawet Chin — absolutnie nikogo w Phenianie nie interesuje. Podobnie jak rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, oświadczenie Unii Europejskiej czy orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Nie wolno jednak zapominać, że broń atomowa jest bardzo chwytliwym narzędziem propagandowym dla każdej władzy. Jej posiadanie przez państwo znajduje bezpośrednie przełożenie na postawy społeczne i zjawiska gospodarcze. Bardzo ciekawe i dające wiele do myślenia jest na przykład przeanalizowanie rozbieżnego stosunku do energetyki jądrowej społeczeństw Francji i Niemiec. Otóż dla Francuzów samodzielne wyprodukowanie po wojnie broni atomowej było odreagowaniem narodowego kompleksu i powodem do wielkiej dumy. Stąd tak ogromne poparcie społeczne dla przestawienia energetyki na atom. Czy ktoś słyszał o poważnych, poza naprawdę lokalnymi incydentami, protestami w tej sprawie we Francji? Całkowicie odwrotnie broń nuklearna postrzegana była po wojnie w Niemczech. Bundeswehra z założenia nie miała do niej dostępu, zatem atom kojarzył się wyłącznie z potencjalną zagładą. W razie konfliktu Wschodu z Zachodem terytoria i RFN (wcześniej obowiązywał skrót NRF) i NRD zostałyby w pierwszej kolejności nuklearną pustynią. Dlatego w sensie społecznym rozwój energetyki atomowej w NRF/RFN szedł jak po grudzie i tak popularna stała się niedawna decyzja o wycofaniu się zjednoczonych Niemiec z tego źródła energii. Do którego z wymienionych społeczeństw bliższa jest w kwestii atomu postawa Polaków — nie trzeba przypominać…
A wracając do Kim Dzong Una, kreatywnie rozwijającego utopię dziadka i ojca. Społeczności międzynarodowej pozostaje wszelkimi dostępnymi z zewnątrz metodami pilnie monitorować rozwój sytuacji i odcedzać zagrożenie realne od propagandowego nadymania się reżimu. Ale absolutnie nie powinniśmy się dziwić, że bomba atomowa jest tam idealnym środkiem tłumaczenia społeczeństwu konieczności wyrzeczeń i jego nędzy. Bo akurat duma z tej broni jest zjawiskiem globalnym, ponadczasowym i ponadustrojowym.