Próchnik stawia na Ukrainę

ML
opublikowano: 2007-08-29 00:00

Łódzka firma odzieżowa chce mieć sześćdziesiąt sklepów w kraju i 15 za granicą. Marzy też o pierwszych od lat zyskach.

Łódzka firma odzieżowa chce mieć sześćdziesiąt sklepów w kraju i 15 za granicą. Marzy też o pierwszych od lat zyskach.

Producent i dystrybutor męskich ubrań marki Próchnik podwyższył kapitał zakładowy w zależnej spółce na Ukrainie o 150 tys. USD. Pieniądze pójdą na rozwój sieci sklepów.

— Zaczynają tu powstawać centra handlowe, w których chcemy otwierać nasze salony — mówi Krzysztof Okoński, wiceprezes spółki.

Obecnie na Ukrainie działa tylko jeden sklep Próchnika, ale spółka w ciągu dwóch lat chce mieć ich pięć, a docelowo nawet 15. Spółka zamierza też dynamicznie rozwijać się w kraju.

— Będziemy otwierać około 10 sklepów rocznie — zapowiada Krzysztof Okoński.

Dzisiaj polska sieć liczy 21 salonów z logo Próchnika. Docelowo zarząd myśli o otwarciu do 60 sklepów pod tym szyldem. Krajową sieć Próchnik będzie finansował z poprzedniej emisji, bo na kredyty bankowe nie może liczyć ze względu na brak zysku. I to od wielu lat. W ubiegłym roku Próchnik miał 10,9 mln zł przychodów ze sprzedaży i 3,7 mln zł straty. Prognozy na ten rok nie podaje, ale po cichu zarząd liczy, że pod koniec tego roku spółka wreszcie wyjdzie na plus. Pierwsze półrocze, mimo że nadal pod kreską, nie było najgorsze, obroty Próchnika sięgnęły 12,2 mln zł, a strata wyniosła 621 tys. zł.

— Najlepszy dla nas jest zawsze IV kwartał roku, który przynosi nawet do 40 proc. przychodów. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku, żeby wyjść na swoje — twierdzi prezes.

Inwestorzy nie zareagowali na informacje o planach Próchnika entuzjastycznie. Na zamknięciu wczorajszej sesji za akcję spółki płacono 1,25 zł, co oznacza spadek o 1,6 proc.