Producenci ubrań bawili się w Cul de Sac
Świąteczne spotkanie osób związanych z przemysłem odzieżowym w klubie Cul de Sac miało nieformalny charakter. Goście dali się porwać przedświątecznej atmosferze, a w rozlicznych zaułkach klubu można było porozmawiać o biznesie. Imprezę uświetnili włoscy przedsiębiorcy i sam ambasador Italii.
Organizator spotkania Marek Zaliwski, szef firmy Konstinwest, dystrybutor włoskich materiałów, zaprosił na świąteczne party przedstawicieli polskich firm odzieżowych: ZPO Bytom, Pawo, Sunset Suits, Vistula i Van Vaal. Nie mogło też zabraknąć Włochów, których materiały są podobno najchętniej wybierane przez polskich biznesmenów. Należy zaznaczyć, że nie trzeba już po nie jeździć do Italii, gdyż z włoskich materiałów szyją odzież polskie fabryki.
— Klienci nie wybierają na przykład angielskich tweedów, gdyż kojarzą się one z siermiężnymi samodziałami — tłumaczy Marek Zaliwski.
Wierni swoim
Wszyscy obecni na przyjęciu Włosi, zapytani o inspiracje, deklarowali wierność rodzimym projektantom. Indagowani panowie przyznawali się, jakiego projektanta strój wybrali na tę okazję, z wyjątkiem dyrektora Włoskiego Instytutu Handlu Zagranicznego — Piera Paolo Celeste.
— We Włoszech jest 38 tys. firm zajmujących się modą. Jako reprezentant izby nie mogę się zdradzić, bo wszyscy pozostali się na mnie obrażą — mówi Pier Paolo Celeste.
Coraz lepiej
Trudno było oderwać gości od zabawy, ale ci, którzy znaleźli chwilę, podzielili się uwagami na temat kondycji polskiego przemysłu odzieżowego. Dobrej myśli był Cezary Przybysławski z ZPO Bytom.
— Teraz mamy już w Polsce kilkanaście liczących się firm odzieżowych i jest z czego wybierać — twierdzi Cezary Przybysławski.
Również znaczącą poprawę jakości polskich wyrobów zauważył Massimo Kistermann, prezes firmy wytwarzającej materiały Lanificio Kistermann.
— Polskie produkty coraz bardziej odpowiadają zachodnim standardom — podsumowuje Massimo Kistermann.
Strój formalny
— Polski mężczyzna zrobił olbrzymi postęp, jeśli chodzi o strój do pracy czy na oficjalne okazje, prawdopodobnie dlatego, że wymogła to na nim firma — zauważa Marek Zaliwski.
Podobnego zdania jest szef ZPO Bytom.
— Teraz liczy się nie tylko metka, ale również styl i dodatki — cieszy się Cezary Przybysławski.
MNIEJ KŁOPOTÓW: Cezary Przybysławski przyznaje, że nie rozstaje się z marynarkami bytomskich zakładów. Twierdzi, że nosił je już wtedy, gdy nic go z ZPO Bytom nie łączyło. Na progu nowego tysiąclecia życzyłby swojej firmie przełamania złej passy, która trwa już od paru miesięcy. Myśląc globalnie, cieszy się, że Polacy nie muszą ubierać się już na bazarach.
POTRZEBNY IMPET: Anna Jatczak, projektantka mody, Mikołaja poprosi w tym roku o to, by jej biznes nabrał większego rozpędu. Według niej, obecny rok minął z pełną parą, zarówno dla projektantów, jak i polskiej gospodarki.
NA CEBULKĘ: Chciałbym, żeby w Polsce się ociepliło. Jestem miłośnikiem poezji Wisławy Szymborskiej, jednak dopiero ostatnio zrozumiałem wymowę wiersza „Cebula”. Było to w momencie, gdy polska zima zmusiła mnie do ubierania się na cebulkę — żali się Pier Paolo Celeste, dyrektor Włoskiego Instytutu Handlu Zagranicznego.
TYLKO SPOKÓJ: Moim życzeniem świątecznym jest, by polska gospodarka dalej zmierzała w kierunku stabilności, abyśmy nie stracili tego, co zostało osiągnięte z dużym wysiłkiem. Natomiast nam wszystkim życzę dużo spokoju i braku rozczarowań — zwierza się Zbigniew Jakubas, prezes Multico.
NIECH ZOSTANIE: Przyszły rok niech będzie przynajmniej tak dobry dla naszej firmy, jak mijający — cieszy się ze swoich sukcesów Massimo Kistermann, szef Firmy Lanificio Kistermann.
W POSZUKIWANIU PERFEKCJI: Na święta życzyłbym swojej firmie jeszcze więcej profesjonalizmu, by całkowicie zadowolić naszych klientów — mówi Marek Zaliwski, szef firmy Konstinwest.