Produkcja w styczniu wzrosła o 4,2 proc. W górę poszły też ceny producentów — o 2,5 proc. Dane te potwierdzają, że gospodarka wychodzi ze stagnacji.
Produkcja polskich firm była w styczniu o 4,2 proc. wyższa niż przed rokiem i o 5,9 proc. niższa w porównaniu z grudniem 2002 r. — podał GUS. Rosły także ceny produkcji sprzedanej przemysłu.
Informacje te zostały bardzo pozytywnie przyjęte przez rynek. Styczeń był kolejnym miesiącem, w którym zanotowano pozytywną dynamikę produkcji. Ukształtowany w IV kwartale 2002 r. trend powolnej poprawy sytuacji producentów został utrzymany.
— Potwierdzone zostało powolne ożywienie w gospodarce. Takie dane dają podstawę do prognozowania 2,5-proc. dynamiki PKB w I kwartale 2003 r. — cieszy się Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Nie martwi go natomiast blisko 6-proc. spadek produkcji w porównaniu z grudniem 2002 r. Jego zdaniem to efekt wyłącznie sezonowy, powtarzający się rokrocznie. Grudzień zawsze charakteryzuje się wyższą produkcją, związaną ze świętami czy liczeniem przez firmy wyników.
Prawdziwym niepokojem napawa natomiast ekonomistów sytuacja w branży budowlano-montażowej — w styczniu jej produkcja była o 64,5 proc. niższa niż w grudniu 2002 r. i o 10,9 proc. mniejsza w porównaniu ze styczniem 2002 r.
— Sytuacja w budowlance jest bardzo zła, produkcja już od wielu miesięcy spada. Zastój w inwestycjach jest negatywną informacją dla rynku — ostrzega Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH PBK.
W kontekście spadającej inflacji (dynamiki cen, mierzonej na poziomie konsumentów) dziwić może regularny wzrost wskaźnika PPI (cen na poziomie producentów). W styczniu ceny producentów były o 2,5 proc. wyższe niż przed rokiem — inflacja wyniosła zaledwie 0,4 proc. Analitycy twierdzą jednak, że wyższa dynamika wskaźnika PPI jest wypadkową niskiej bazy statystycznej oraz sytuacji na rynku paliw.
— Wzrost cen producentów jest efektem wyłącznie sezonowym, powodowanym głównie wzrostem cen ropy. Z tej strony nie należy obawiać się w kolejnych miesiącach presji inflacyjnej — tłumaczy Maciej Reluga.
Główny ekonomista BZ WBK radzi też, by nie demonizować faktu, iż dynamika PPI jest znacznie wyższa od inflacji. Rozbieżność tych wskaźników jest efektem sezonowym, głównie wahań na rynku paliwowym. Ceny ropy mają duże znaczenie dla producentów, natomiast dla wskaźnika inflacji są one mniej istotne. Tutaj decydujące znaczenie mają spadające ceny żywności, które mają ponad 30- -proc. udział w tzw. koszyku. Zdaniem Macieja Relugi, do końca roku oba wskaźniki ustabilizują się w okolicach 2 proc.