Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, produkcja przemysłowa wzrosła w
styczniu o 8,5 proc. w porównaniu do stycznia ubiegłego roku. Sprawiła więc miłą
niespodziankę przerastając oczekiwania ekonomistów, którzy spodziewali się jej
zwyżki o 5,6 proc. Najwięksi optymiści liczyli na najwyżej 7,1 proc. Trzeba
jednak pamiętać,
że w styczniu ubiegłego roku produkcja spadła o 15,3 proc.
w porównaniu do stycznia 2008 r. W grudniu tempo wzrostu produkcji wyniosło 7,4
proc.
Nie sprawdziły się obawy, że ostra zima przeszkodzi naszemu przemysłowi. Według ekspertów w kolejnych miesiącach tempo wzrostu produkcji może być nawet dwucyfrowe. Jest to bardzo prawdopodobne. Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych styczniowa produkcja wzrosła o 11,1 proc. Najbardziej dynamicznie, bo aż o dwie trzecie, zwiększyła się produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych. Produkcja metali zwiększyła się o jedną czwartą, podobnie jak produkcja pojazdów samochodowych. Zmniejszyła się natomiast między innymi produkcja napojów i odzieży. Zima przeszkodziła wyraźnie budowlance. Produkcja budowlano-montażowa zmniejszyła się o 15,3 proc. rok do roku. A jeszcze w grudniu była wyższa o 3,1 proc. niż w grudniu 2008 r. Nieco lepiej wygląda sytuacja po wyeliminowaniu czynników sezonowych. W takim ujęciu budownictwo wyprodukowało o 3,9 proc. mniej niż w styczniu 2009 r.
Ceny produkcji sprzedanej przemysłu zwiększyły się w styczniu jedynie o 0,2 proc., podczas gdy spodziewano się wzrostu o 0,9 proc. To zjawisko może wskazywać, że zgodnie z oczekiwaniami większości ekonomistów wkrótce inflacja zacznie się zmniejszać. W grudniu ceny produkcji wzrosły o 2,1 proc., a więc znacznie mocniej niż w styczniu.
Roman Przasnyski
Główny analityk Gold Finance