W poniedziałek pisaliśmy o nałogowym sukcesie polskich drobiarzy, którzy od 2004 r. zwiększyli produkcję o ponad 130 proc., a obecnie wzrost w całości pochłania rosnący eksport. Rozwój polskiej branży spożywczej i kolejne rekordy sprzedaży zagranicznej nikogo już nie zaskakują, są jednak wyroby, których produkcja — wbrew tym trendom — w ostatniej dekadzie ledwo drgnęła.

Każdy woli swoje
Z zastojem borykają się producenci wędlin. Produkcja na przemian rośnie i spada o kilka procent, łącznie od 2004 r. osiągając dynamikę zaledwie 1,2 proc.
— Krajowy rynek nie rośnie, a walkę o eksport wędlin toczymy od wejścia do UE. Niestety, wciąż są produktem trudnym do wyeksportowania — Niemiec kupi raczej niemiecką wędlinę. Ceną czy jakością nie jesteśmy w stanie dużo ugrać. Łatwiej jest na południu Europy i w krajach bałtyckich, ale sprzedaż na tamte rynki wciąż jest niewielka, a biorąc pod uwagę moce produkcyjne branży i jej potencjał — całkowicienieznacząca — mówi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia (ZM Silesia). Branża mięsna kompensuje sobie to z nawiązką wolumenem sprzedaży mięsa nieprzetworzonego — w tym segmencie lokalna marka i kraj pochodzenia nie grają takiej roli.
— Jedyny wzrost, mogący nakręcać produkcję, dotyczy rynku wewnętrznego, który jednak długookresowo jest stabilny. Spadek cen tzw. mięs handlowych [czyli schabu czy szynki — red.] powoduje wzrost popytu na nie i, niestety, wprost przekłada się na spadek konsumpcji wędlin, bo konsumenci sami przyrządzają szynkę, rezygnując z produktu przetworzonego — tłumaczy szef ZM Silesia.
Wicelider nie ratuje
Chude lata przeżywają też producenci soków. Od 2005 r. spożycie na osobę w Polsce spadło o 4 litry, do 11 litrów rocznie — podaje European Fruit Juice Association (EFJA). Zdaniem autorów raportu, konsumenci wybierają tańsze zamienniki — jak syropy owocowe czy wody.
Za spadającą konsumpcją podąża produkcja, choć sok zagęszczony (używany do wyrobu soków dostępnych na sklepowych półkach) zrobił w ostatnich latach sporą karierę. Nasz koncentrat jabłkowy pod względem wielkości produkcji jest od 2012 r. numerem dwa na świecie, co podbija statystyki całej sokowej produkcji, która od wstąpienia Polski do UE wzrosła o nieco ponad 7,5 proc.
Producenci mrożonych owoców o takim wyniku mogą tylko pomarzyć, choć w tym segmencie również trzęsiemy światowymi rynkami. W porzeczkach nie mamy sobie równych, wielki sukces odniosły też polskie maliny. W porównaniu z 2004 r. produkcja mrożonek urosła jednak zaledwie o 1,1 proc. i nic nie wskazuje na to, by wzrost miał nagle nabrać tempa.
— To eksport odpowiada za wyniki tej kategorii, bo krajowa konsumpcja jest bardzo niska. Najważniejszą pozycją są truskawki.
Choć światowy popyt na nie rośnie, pojawiają się też nowi dostawcy — Maroko, Egipt i Chiny — którzy wypychają nas nieco ze światowego handlu. Mamy szansę powiększyć udział dzięki nowym rynkom. Potrzebne są jednak nowa, dobra, przemysłowa odmiana i obniżka kosztów produkcji — uważa Bożena Nosecka, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Nowa odmiana przysłużyła się producentom malin. Produkcja mrożonek z tych owoców i eksport dynamicznie rosną, ale to wciąż za mało, by pociągnąć globalne mrożonkowe statystyki — zwłaszcza że ustabilizował się popyt na mrożone wiśnie (drugie po truskawkach) i czarne porzeczki.
— Bez akcji promujących spożycie nie zdołamy więcej ugrać, bo dominujemy już w światowym handlu czarnymi porzeczkami — dodaje Bożena Nosecka. Na drugim biegunie są natomiast mrożone warzywa, które korzystają z rosnącej krajowej konsumpcji i coraz większej specjalizacji eksportowej. © Ⓟ