Prof. Anna Wierzbicka stworzyła metajęzyk

PAP
02-01-2011, 12:42

Metajęzyk, który pozwala zdefiniować wszystkie inne słowa, wyrażenia i określenia, stworzyła prof. Anna Wierzbicka, laureatka "polskiego Nobla" 2010. O tym jak tego dokonała mówi w wywiadzie dla PAP.

Polka pracująca naukowo w Australii otrzymała nagrodę Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej 2010 ("polskiego Nobla") w obszarze nauk humanistycznych i społecznych. Jej uniwersalny język może służyć jako wspólna miara do opisu i porównywania języków i kultur. "Alfabet myśli ludzkich" to 63 pojęcia i prosta gramatyka opisująca zasady ich łączenia.

"Tylko w tym języku można - ja wiem, że moja teza jest prowokacyjna - bez zniekształceń wyrazić to, co chciał nam powiedzieć Jezus" - mówi w rozmowie z PAP prof. dr hab. Anna Wierzbicka z Australian National University w Canberze.

Jak udało się pani zamienić filozoficzną teorię w naukowe narzędzie dla lingwistów i kulturoznawców?

Prof. Anna Wierzbicka: Zaczęło się od wykładu prof. Andrzeja Bogusławskiego, którego wysłuchałam w 1964 r. na Uniwersytecie Warszawskim. Wybitny językoznawca wystąpił z tezą, że muszą istnieć proste słowa, które powtarzają się we wszystkich językach. To była stara idea Leibniza, który wierzył, że istnieją pojęcia wrodzone wszystkim ludziom. Idea ta uważana była przez długi czas za utopię. Bogusławski ocenił, że językoznawstwo współczesne, które ma bardzo dużą bazę empiryczną, może szukać tych elementarnych jednostek.

Jak to się robi?

AW: Tego Bogusławski całkiem jasno nie powiedział. I może właśnie dlatego tak mnie ta idea zafascynowała. Jeszcze przed wyjazdem z Polski w 1972 r. zastanawialiśmy się, jakich pojęć - bez których "ani rusz" - oczekiwało by się w każdym języku. Wystąpiłam wtedy z listą czternastu zaproponowanych na podstawie języków europejskich, dalej nie patrzyłam. Sądziłam, że każdy język musi mieć słowa "ja" i "ty", "ktoś" i "coś", "dobry" i "zły", "wiedzieć", "myśleć", "mówić", "czuć".

Skąd mogły wziąć się te najprostsze pojęcia?

AW: Prawdopodobnie muszą one być wrodzone. A jeżeli ludzie się z nimi rodzą, to powinniśmy móc je znaleźć we wszystkich językach. Bo przecież człowiek wszędzie rodzi się taki sam, dopiero potem kultura powoduje, że język się rozwija w różnych kierunkach.

Jak pani ich szukała?

AW: W Australii zyskałam dostęp do bardzo szerokiej bazy różnych języków. Miałam kolegów, studentów, którzy pracowali nad językami australijskimi. Inni analizowali język chiński, japoński, malajski, indonezyjski. Moje doświadczenie jest cenne dlatego, że jestem Polką i mam dystans do języka angielskiego, w którym tak mocno tkwią Anglosasi. Można było testować nasze hipotezy. Okazało się na przykład, że słowo "świat", które było na mojej liście, nie istnieje w językach tubylczych Australii. Drugim pojęciem, które musiało zniknąć z listy, było "wyobrazić sobie". W językach tubylczych ono też nie istniało.

Do czego i komu może służyć język NSM (z ang. natural semantic metalanguage)?

AW: Po pierwsze - leksykografia. Do uczenia się języków ludziom potrzebne są słowniki. Na przykład, jeżeli ktoś uczy się angielskiego, jak cały współczesny świat, to musi wiedzieć, co dokładnie znaczą angielskie słowa. A jak się zajrzy do słowników, to słowa są często tłumaczone w sposób niezrozumiały, skomplikowanym językiem, a poza tym definicje nie zawsze odpowiadają znaczeniom słów.

Czy NSM powinien stać się normą dla twórców słowników?

AW: Nie mamy takich pretensji, żeby wyrzucić inne słowniki. Jesteśmy jednak przekonani, że warto uwzględniać nasze wskazówki, szczególnie w nauce języków. W Australii na przykład państwo zapewnia naukę języka angielskiego grupom imigrantów pochodzących z różnych krajów. Jeżeli prowadzący nauczy ich 63 słów w języku angielskim, a następnie będzie wyjaśniał znaczenie innych słów przy pomocy tego katalogu, to okaże się, jak bardzo to pomaga. A 63 słów nauczymy się łatwo, ponieważ w każdym języku ich znaczenie będzie identyczne. To prosta droga do nauki wielu języków.

Napisała pani książkę o tym, jak w metajęzyku przekazać to, co chciał nam powiedzieć Jezus

AW: Tłumaczę w niej, że Jezus chciał mówić do wszystkich ludzi, a nie tylko do Żydów z I wieku, a jednocześnie więc Jego sposób mówienia wpisał się w tradycję Biblii hebrajskiej i norm kulturowych tamtych czasów. Ale Jego intencja, moim zdaniem, była uniwersalistyczna. To, co chciał powiedzieć, można - ja wiem, że to brzmi prowokacyjnie - tylko poprzez uniwersalny język taki jak NSM wyrazić bez żadnych zniekształceń i naddatków.

Rozmawiała Karolina Olszewska (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Prof. Anna Wierzbicka stworzyła metajęzyk