Niepewna sytuacja na giełdach surowcowych zmusiła zarząd do ostrożności. Stara prognoza pozostała aktualna, choć może być przekroczona.
KGHM Polska Miedź zarobił ostatecznie w pierwszych sześciu miesiącach 1,99 mld zł. To tyle samo, ile wynikało z publikowanych wcześniej raportów kwartalnych. Niespodzianki więc nie było, ale nie na to czekali inwestorzy. Na początku sierpnia Marek Fusiński, wiceprezes KGHM, zapowiedział, że przy okazji publikacji raportu śródrocznego spółka powie, czy skoryguje tegoroczne prognozy finansowe. Te zostały jednak tylko podtrzymane.
Inwestorzy rozczarowani
W tej sytuacji kurs KGHM zareagował spadkami dochodzącymi do 4 proc.
— Inwestorzy liczyli jednak na podwyższenie prognozy — tłumaczy Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.
Nie pomogła zapowiedź zarządu miedziowego koncernu, że tegoroczny budżet mówiący o 3,38 mld zysku i 10,20 mld zł przychodów może zostać przekroczony, jeśli utrzyma się obecna koniunktura na rynku metali. Po półroczu zaawansowanie w wykonaniu tych obietnic wynosi odpowiednio: 59 i 55 proc. Skąd więc ostrożność zarządu?
— Sytuacja na rynkach surowcowych trochę się ostatnio skomplikowała. Największe banki inwestycyjne sygnalizują, że pozytywny cykl w tym sektorze już się skończył. Widać to choćby po spadających cenach ropy. Jeśli fundusze wystraszone tym faktem zaczną sprzedawać miedź, to jej wartość może się znacznie obniżyć w krótkim czasie — wyjaśnia Michał Marczak.
Bez pośpiechu
Dlatego, zdaniem analityka, zarząd KGHM przyjął postawę wyczekującą i jeśli nic złego na rynku się nie stanie, prognoza zostanie podwyższona po trzecim kwartale. A jeśli ceny miedzi spadną?
— Wykonanie aktualnej prognozy nawet w takiej sytuacji wydaje się bezpieczne — dodaje Michał Marczak.