LPP zapowiada wyraźny wzrost zarówno zysku netto, jak i sprzedaży. Motorem rozwoju ma być głównie ekspansja zagraniczna.
Gdańskie LPP — zajmujące się projektowaniem i sprzedażą odzieży, znane głównie z marki Reserved — obiecało, że w 2003 r. zarobi netto 31 mln zł przy 390 mln zł sprzedaży.
— Zaskoczenia nie będzie. Prognozę wykonaliśmy — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.
Dzisiaj zostanie to potwierdzone w oficjalnym raporcie finansowym.
Zgodne szacunki
Wykonanie prognoz oznacza, że LPP w trzech ostatnich miesiącach ubiegłego roku zarobiło ponad 7 mln zł i miało aż 130 mln zł przychodów (wobec 95 mln zł w okresie lipiec-wrzesień).
— Ostatni kwartał, a w szczególności grudzień, to najlepszy okres dla sieci handlowych — tłumaczy Dariusz Pachla.
LPP nie mówi jednak ostatniego słowa. Również dzisiaj spółka opublikuje oficjalne prognozy na 2004 r. Wiceprezes zapewnia na razie jedynie, że zarówno zysk, jak i sprzedaż wzrosną o kilkadziesiąt procent. Analitycy Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP szacują, że LPP zarobi w tym roku 37,8 mln zł przy przychodach 508 mln zł.
— Dużo się nie pomylili — dodaje Dariusz Pachla.
Zagraniczny motor
Poprawa wyników to skutek dynamicznego rozwoju sieci sklepów. Tylko w kraju na koniec roku spółka chce mieć około 100 salonów (obecnie ma ich ponad 70). Potencjał marki Reserved powoli jednak się wyczerpuje, więc LPP uruchamia nową markę Cropp dla nieco młodszej klienteli.
— Ta sieć ruszy zgodnie z planem, czyli w marcu. Część towarów już nawet jest na miejscu —tłumaczy Dariusz Pachla.
Prawdziwym motorem rozwoju LPP ma być ekspansja zagraniczna. Spółka ma już salony m.in. w Pradze, Moskwie, Budapeszcie. Kilka dni temu otwarto drugi sklep na Ukrainie (trzeci wkrótce), a w bliskich planach jest wejście do Berlina. Według wiceprezesa, LPP ma w tym roku wręcz podwoić powierzchnię sklepową w zagranicznych placówkach.
Okiem eksperta
LPP powinno rosnąć
Perspektywy rozwoju LPP są bardzo dobre. Krajowy rynek odzieżowy wciąż nie jest nasycony. Konkurencja zagraniczna, jak np. Cotton Field, dla polskich firm nie powinna być groźna, gdyż jej ubrania są po prostu droższe. Jeśli dodatkowo LPP uda się z sukcesem wprowadzić markę Cropp, a jest na to spora szansa, to jego wyniki jeszcze wzrosną.
Jedyne zagrożenie widzę w tym, że LPP większość towarów sprowadza z Chin, co po 1 maja będzie przez jakiś czas objęte kontyngentami.
Marek Świętoń analityk ING Investment Management