Prokurator oskarża członka zarządu BHW
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście sporządziła akt oskarżenia przeciwko Arturowi Nieradce, członkowi zarządu Banku Handlowego. Podejrzewa go o wykorzystywanie poufnych informacji przy sprzedaniu akcji banku na dwa dni przed ogłoszeniem decyzji o fuzji BHW z BRE Bankiem. Artur Nieradko zaprzecza.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście sporządziła akt oskarżenia przeciwko Arturowi Nieradce, bankowca z BHW.
Zarzuty są poważne. Członek zarządu Banku Handlowego podejrzany jest o popełnienie przestępstwa z art. 176 par. 2 prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi: „Kto w obrocie papierami wartościowymi wykorzystuje informację poufną, podlega grzywnie do 5 mln zł i karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5”.
Transakcja przed fuzją
Przestępstwo miało zostać popełnione 20 lipca 1999 roku, gdy Artur Nieradko sprzedał 3441 sztuk akcji Banku Handlowego za 0,23 mln zł po cenie 67,50 zł za akcję. Dwa dni później warszawska instytucja oficjalnie potwierdziła informacje o zamiarze połączenia się z BRE Bankiem.
20 lipca rynek wycenił akcję Banku Handlowego na 66 zł, dwa dni później cena akcji banku spadła do 62 zł, by w ciągu kilku kolejnych dni zlecieć do 55 zł. Powodem spadków był ostry opór resortu skarbu przeciwko łączeniu banków.
— Nie popełniłem przestępstwa. Transakcja była uczciwa i nie wykorzystywałem żadnych poufnych informacji. Zresztą zawsze starałem się nie dawać nikomu powodów do cienia podejrzeń co do mojej uczciwości. Amerykańscy właściciele Banku Handlowego są o wszystkim poinformowani. Teraz wszystko zależy od sądu — skomentował Artur Nieradko.
- Do dzisiaj w banku czasami komentuje się transakcję, w której Artur Nieradko był stroną. Jednak — takie panuje przekonanie — nie chodziło wcale o wykorzystywanie poufnych informacji. Sprzedaż akcji w lipcu 1999 roku postrzegana była jako swego rodzaju odwet za propozycję, by po fuzji BHW i BRE Banku Artur Nieradko objął stanowisko dyrektora biura maklerskiego banku, co dla niego byłoby równoznaczne z degradacją — mówi jeden z bankowców Handlowego.
Problem pozostaje
Sprawa ma jednak drugie dno. KPWiG, krytykowana za brak skuteczności w ściganiu przestępstw giełdowych, na gwałt potrzebuje sukcesu.
To — zdaniem bankowców z warszawskiej instytucji — komplikuje sytuację człowieka, który uważany jest za jednego z najwierniejszych współpracowników Cezarego Stypułkowskiego, prezesa Banku Handlowego.