Prolim sprzedaje bazę

Katarzyna Jaźwińska, Paweł Janas
opublikowano: 2003-04-14 00:00

Sopocka firma Prolim zamierza sprzedać bazę paliwową przejętą od Porty Petrol. Zakupem interesują się firmy polskie, m.in. Orlen oraz rosyjski Łukoil.

W połowie 2002 r. firma leasingowa Prolim z Sopotu przejęła morski terminal Porty Petrol w Świnoujściu, jedno z niewielu morskich i atrakcyjnych „okien paliwowych” dla importerów. Tłumaczono wówczas, że Porta Holding, spółka z grupy Stoczni Szczecińskiej, znalazła się w fatalnej sytuacji — to rykoszet problemów sektora okrętowego. Pojawiły się trudności z obsługą kredytu, jakiego na bazę udzielił Bank Millennium (wówczas BIG BG), posiadający około 25 proc. udziałów w Prolimie. I tak za 160 mln zł do sopockiej spółki trafiły jedne z najbardziej atrakcyjnych aktywów Porty Holding. Porta Petrol zaczęła dzierżawić bazę od Prolimu.

— Dzięki temu, że kupiliśmy terminal paliwowy, Porta Petrol spłaciła wielu wierzycieli — mówi Marek Nowotny, prezes i większościowy udziałowiec Prolimu.

Mimo to do Porty Petrol wchodzi syndyk, bo zalega ona z płatnościami m.in. wobec Prolimu. Wyrok upadłości spółki nie jest jeszcze prawomocny.

Dla Prolimu to nie jest zła informacja. Ma on bowiem szansę sprzedać bazę i nieźle na tym zarobić.

— Na prośbę zarządu Porty Petrol zwróciliśmy się do wielu światowych instytucji finansowych, by pomogły znaleźć inwestora dla terminalu. Zainteresowanie wyraziło już kilka firm z Polski. Bardzo zdeterminowani są również partnerzy rosyjscy. Mamy również kandydata z Europy. Ich nazw nie mogę jednak ujawnić. Nie mogę też powiedzieć, na ile wyceniliśmy jej majątek. Prasa pisała o 200-400 mln zł. Nasze szacunki są między tymi liczbami — dodaje Marek Nowotny.

Prezes spodziewa się znaleźć kupca w tym miesiącu.

Rynek wycenia terminal na 320 mln zł. Panuje jednak opinia, że za tę cenę nie uda się sprzedać majątku Porty Petrol.

— Baza jest nowoczesna. Jednak jej podstawowym minusem jest brak możliwości przeładunku paliw do autocystern lub cystern kolejowych. Ten problem można jednak rozwiązać, budując tzw. nalewaki w okolicach Szczecina i dostarczając do nich paliwa barkami — mówi analityk rynku paliwowego.

Nieoficjalnie wiadomo, że rozmowy w sprawie zakupu prowadził PKN Orlen. Ofertę natomiast miał złożyć rosyjski koncern naftowy Łukoil. Siergiej Stankiewicz, doradca koncernu, twierdzi, że firma straciła zainteresowanie tym projektem. Nasz informator z branży twierdzi jednak, że sprawa jest świeża.

— Magnesem dla potencjalnego kupca jest możliwość dostarczania paliw z terminalu drogą wodną nie tylko do Szczecina, Poznania czy Wrocławia, ale też na rynek niemiecki. Może mieć to duże znaczenie dla Orlenu, który kilka miesięcy temu kupił blisko 500 stacji w północnych Niemczech. Teraz musi zapewnić im dostawy konkurencyjnego cenowo paliwa — mówi jeden z szefów firmy działającej w branży logistycznej.

— Wartość terminalu obniża fakt, że baza ta poza bunkrowaniem statków nie przeładowuje paliw. Jej funkcjonowanie ma sens pod warunkiem opracowania odpowiedniego scenariusza dostaw paliw. Kilka takich scenariuszy istnieje, a my bacznie przyglądamy się aktywom Porty Petrol — mówi przedstawiciel menedżmentu PKN Orlen.