Promocja gospodarki zostaje w gospodarce

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2011-11-24 00:00

MSZ wycofało się z pomysłu przejęcia od resortu gospodarki kierowania promocją gospodarczą Polski.

Krótkie życie miał pomysł Beaty Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych, by promocją gospodarczą Polski zamiast Ministerstwa Gospodarki (MG) zajęło się MSZ. Tę ideę wiceminister Stelmach przedstawiła w ostatni piątek.

— Po dyskusjach między szefami obu resortów MSZ wycofało się ze swoich planów — twierdzi źródło „PB”.

— Promocją polskiej gospodarki za granicą zajmuje się resort gospodarki, co zostało zapisane w ustawie o działach administracji rządowej. Nic nie wiem o tym, że miałoby się to zmienić — mówi wicepremier Waldemar Pawlak.

MSZ zaproponowało przygotowanie ustawy o agencji ds. promocji, osoby prawnej przekształconej z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). Miał nią kierować prezes powołany przez premiera na wspólny wniosek MG i MSZ. Nadzór nad agencją miała sprawować rada złożona z przedstawicieli ministerstw i organizacji przedsiębiorców. Na budżet agencji miały się złożyć: 87 mln zł z MG, 73,5 mln zł z PAIIZ, 1,1 mln zł z MSZ i 3,7 mln zł z pozostałych resortów.

— Pani wiceminister dostała nasz projekt ustawy o systemie promocji gospodarczej w lutym tego roku. Gdy go składaliśmy, wiedzieliśmy, że jest ograniczony i brakuje w nim współpracy z MSZ i dyplomacją. To jest bardzo potrzebne i praktykowane w innych krajach. Jeżeli informacja o wycofaniu się MSZ z pomysłu okazałaby się prawdziwa, byłoby to ze szkodą dla Polski — komentuje Katarzyna Urbańska z PKP Lewiatan. Jednak są też przeciwne głosy.

— MSZ pomogło bardzo wąskiej grupie firm — w kilkunastu przypadkach. Niewiele wie o promocji gospodarki. W założeniach do ustawy wiceminister Stelmach pisze, że nie ma sensu promocja w krajach UE, choć sama robiła objazd po Europie. Sprzeczności jest więcej — twierdzi nasz rozmówca.

Z kolei Sławomir Majman, prezes PAIIZ, ostrzega przed „biurokratycznym monstrum”.

— W żadnym kraju promocja eksportu nie poprawiła się tylko dlatego, że urzędnicy stworzyli do tego agencję. W ponad 80 krajach świata funkcjonuje model zbliżony do polskiego, model wielu gniazd, w którym wyspecjalizowane agencje zajmują się promocją kultury, turystyki, inwestycji i eksportu. Nie da się połączyć fabryki pasty do zębów z księgarnią. Ostatnio zdecydowanie polepszyła się w świecie percepcja Polski w środowiskach decydujących o finansach. To było w miarę proste. Znacznie trudniejsze będzie utorowanie drogi polskiemu eksportowi, a to oznacza, że powinni się tym zająć ludzie, którzy są w rządzie najbliżej biznesu, czyli resort gospodarki. Poprawiająca się opinia Polski, jeśli chodzi o gospodarkę, jest krucha i nietrwała, trzeba bardzo uważać, żeby nie popsuli jej urzędnicy ogarnięci gorączką reformatorską — komentuje Sławomir Majman.

— Niezależnie od dalszych prac uważamy, że warto podejmować dyskusje nt. poszukiwania najlepszych rozwiązań, dla dobra i w interesie naszego kraju — mówi Beata Stelmach.