Krótkie życie miał pomysł Beaty Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych, by promocją gospodarczą Polski zamiast Ministerstwa Gospodarki (MG) zajęło się MSZ. Tę ideę wiceminister Stelmach przedstawiła w ostatni piątek.
— Po dyskusjach między szefami obu resortów MSZ wycofało się ze swoich planów — twierdzi źródło „PB”.
— Promocją polskiej gospodarki za granicą zajmuje się resort gospodarki, co zostało zapisane w ustawie o działach administracji rządowej. Nic nie wiem o tym, że miałoby się to zmienić — mówi wicepremier Waldemar Pawlak.
MSZ zaproponowało przygotowanie ustawy o agencji ds. promocji, osoby prawnej przekształconej z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). Miał nią kierować prezes powołany przez premiera na wspólny wniosek MG i MSZ. Nadzór nad agencją miała sprawować rada złożona z przedstawicieli ministerstw i organizacji przedsiębiorców. Na budżet agencji miały się złożyć: 87 mln zł z MG, 73,5 mln zł z PAIIZ, 1,1 mln zł z MSZ i 3,7 mln zł z pozostałych resortów.
— Pani wiceminister dostała nasz projekt ustawy o systemie promocji gospodarczej w lutym tego roku. Gdy go składaliśmy, wiedzieliśmy, że jest ograniczony i brakuje w nim współpracy z MSZ i dyplomacją. To jest bardzo potrzebne i praktykowane w innych krajach. Jeżeli informacja o wycofaniu się MSZ z pomysłu okazałaby się prawdziwa, byłoby to ze szkodą dla Polski — komentuje Katarzyna Urbańska z PKP Lewiatan. Jednak są też przeciwne głosy.
— MSZ pomogło bardzo wąskiej grupie firm — w kilkunastu przypadkach. Niewiele wie o promocji gospodarki. W założeniach do ustawy wiceminister Stelmach pisze, że nie ma sensu promocja w krajach UE, choć sama robiła objazd po Europie. Sprzeczności jest więcej — twierdzi nasz rozmówca.
Z kolei Sławomir Majman, prezes PAIIZ, ostrzega przed „biurokratycznym monstrum”.
— W żadnym kraju promocja eksportu nie poprawiła się tylko dlatego, że urzędnicy stworzyli do tego agencję. W ponad 80 krajach świata funkcjonuje model zbliżony do polskiego, model wielu gniazd, w którym wyspecjalizowane agencje zajmują się promocją kultury, turystyki, inwestycji i eksportu. Nie da się połączyć fabryki pasty do zębów z księgarnią. Ostatnio zdecydowanie polepszyła się w świecie percepcja Polski w środowiskach decydujących o finansach. To było w miarę proste. Znacznie trudniejsze będzie utorowanie drogi polskiemu eksportowi, a to oznacza, że powinni się tym zająć ludzie, którzy są w rządzie najbliżej biznesu, czyli resort gospodarki. Poprawiająca się opinia Polski, jeśli chodzi o gospodarkę, jest krucha i nietrwała, trzeba bardzo uważać, żeby nie popsuli jej urzędnicy ogarnięci gorączką reformatorską — komentuje Sławomir Majman.
— Niezależnie od dalszych prac uważamy, że warto podejmować dyskusje nt. poszukiwania najlepszych rozwiązań, dla dobra i w interesie naszego kraju — mówi Beata Stelmach.